Forum filestorm.forumoteka.pl Strona Główna filestorm.forumoteka.pl
Opis Twojego forum
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Podziemna nora - siedziba i legowisko Uzdrowicielki Ershy
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum filestorm.forumoteka.pl Strona Główna -> Park Filestorm
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Amore



Dołączył: 13 Lut 2011
Posty: 74

PostWysłany: Sro Cze 29, 2011 9:43 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Amore wróciła. Zgubiła gdzieś FreeStyla. Po drodze zastanawiała się, co ma zrobić. Tak szukała przygód. Odchodzi z Filestorm. Oczywiście. pamięta też Smolną, musi do niej też iść. Iść pożegnać się.
Weszła do siedziby samotnego uzdrowiciela, i rozejrzała się. Bardzo lubiła tego psa. Może go jeszcze kiedyś spotka? Weszła do sypialni... Potem snowy do siedziby... cały czas czekała. Czekała na znajomego. Może przyjdzie?

Dodane po 4 minutach:

A jednak. Spodziewała się, że FreeStyle szuka ziół.
Położyła więc kartkę na ziemi obok wejśćia, tak, by ten ją zauważyła. Napisała:

    FreeStyle. Miło mi się z tobą rozmawiało. Chętnie chciałabym zostać jeszcze, ale niestety coś mnie ciągnie w dal. Odchodzę zwiedzać świat. Może jeszcze kiedyś wrócę. Jednego możesz być pewien. Zawsze będę Cię miło wspominać. Dziękuję za wszystkie rozmowy... miłe słowa...
    Miej nadzieję, że jeszcze wrócę.
    Amore


To zostawiając- odeszła szukać Smolnej
[nmmt]
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
FreeStyle



Dołączył: 14 Paź 2010
Posty: 138

PostWysłany: Wto Sie 09, 2011 6:08 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No i w końcu. Po trudnej i męczącej drodze FreeStyle i Ersha, która znajdowała się na jego plecach doszli do starej Siedziby Uzdrowiciela. Powoli wszedł do środka i... FreeStyle zauważył pewną karteczkę. Podszedł do miękkich kocy i poduszek i delikatnie zsunął suczkę zdrowym bokiem na nie.
-Zaczekaj.. -Szepnął spokojnie i powędrował po karteczkę. Zaczął czytać i, aż usiadł z wrażenia. Amore odeszła? Dlaczego..?! -Nie wiedzieć czemu, pies obwiniał siebie, za odejście koleżanki. Jednak trzeba się otrząsnąć. Wziął karteczkę i ostry kamień w pysk i powędrował do swojego podziemnego stolika. Na ścianie przygwoździł karteczkę od suczki.
FreeStyle wziął jedną z misek, napełnił ją wodą i wrzucił tam czystą szmatkę. Oprócz tego wziął kilka bandaży/ Ostroznie, by nie rozlać wody podszedł do suczki i zaczął delikatnie przemywać ranę na boku.
-Może trochę zaboleć.. -Powiedział i dokładnie jeździł szmatką obok strzały.
Odłożył ściereczkę. Teraz czas na usunięcie strzały. Styl jedną łapą przytrzymał bok suki, opierając się na łopatce, by ta w bólu nie machnęła łapą i nic nie zrobiła sobie ani jemu, a drugą łapę trzymał w pogotowiu, by zatamować krwawienie z rany. Pies przechylił łeb na bok, złapał strzałę w zęby i mocnym, zdecydowanym ruchem wyciągnął strzałę z boku Ershy. Szybko odłożył ją na bok, puścił husky i znów zaczął przemywać wodą miejsce z którego wyciągnął strzałę. -Już po krzyku.. -Powiedział melodyjnie i szybko zaczął obwijać bandażem bok suki. -Jak się czujesz?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Ersha
Samotny Uzdr.



Dołączył: 06 Sie 2011
Posty: 44

PostWysłany: Wto Sie 09, 2011 6:28 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tam jeszcze... gdzie spotkała dwa pierwsze psy w tajemniczej krainie chciała iść sama. Przez całą drogę było jej wstyd, że FreeStyle musiał ją nieść. Kiedy już Znaleźli się w jego siedzibie, powiedziała:
-Puść. Już dam sobie radę. - Jednak on zsunął ją na koce i poduszki sam. Nie spojrzała mu w oczy. Całe życie radziła sobie sama, a tutaj... czerpie pomoc od innych! Początkowo było to upokarzające, jednak teraz przywykła.
Kiedy dalmatyńczyk czytał karteczkę, rozejrzała się po całej siedzibie. Nigdy nie była w żadnej siedzibie uzdrowiciela. Medyk ze stada wilków załatwiał wszystko na poczekaniu, gdziekolwiek by nie byli. Trochę to okazywała się dla niej dziwne. Do tego też musiała przywyknąć.
Potem zadumę Ershy przerwał jego głos. Uśmiechnęła się pod nosem nie myśląc w cale o bólu. Jednak on był silniejszy. Krzyknęła. Po chwili ciężko dysząc powiedziała:
-Nie owijaj. Samo się zagoi- Leżała bezradnie bez ani jednego ruchu. Nie licząc unoszenia się klatki piersiowej. Zamknęła ślepia. rana nadal ją piekła. A jednak była zadowolona. Żyje! Tylko ból na to wskazywał.
Nadal ciężko dyszała. Chciało jej się pić. Ten ból był wyczerpujący.
-Dobrze. Bardzo dobrze. Mam ochotę skakać, biegać, krzyczeć, śmiać się... po prostu jest świetnie.- Przesadziła troszkę.- Czy ja mogę już iść?- Spytała.
Po chwili jednak, wyczerpała całą swoją energię. Padła w bezruchu i zasnęła.

_________________
Jest taka chwila,
?e mo?esz odetchn??.
Jest taka si?a
?e mo?esz przemy?le?.
Nie staraj si? zrozumie?,
Co za tym stoi. Ws?uchaj si? w cisz?,
Patrz, co ciemno?? uroi.

Jak ju? usi?dziesz
Poczujesz swoje cia?o,
Zapomnisz, cho? wiesz,
?e za bardzo to bola?o...
Nie dawaj rz?dzi? umys?em ca?ym tob?,
Rób to, co serce ka?e ci robi? z sob?.

Jak umie? b?dziesz,
Wsta?, odejd? i nie wracaj.
Odnajd? sw? drog?,
My?lami nie zawracaj.
Ja i tak Ci? odnajd?...
Wyw?sz? ?lad Twój
Twym sercem zaw?adn?,
A? b?dziesz mój.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Alasca
Zabójca



Dołączył: 25 Gru 2010
Posty: 209

PostWysłany: Wto Sie 09, 2011 8:55 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

MC

Dobra, zacznijmy od początku.
FreeStyle, przemywając ranę oczyścił ją ze wszystkich brudów, jakie nagromadziły się przez czas wędrówki huskiej, a także ze zczerniałej, zaschniętej krwi, która wypłynęła, kiedy zadano ranę. No, ale po co rozwodzić się o przemywaniu. rana była już nieco zabliźnona na brzegach, więc dalmatyńczyk, wyciągając, a właściwie wyrywając strzałę, otworzył ranę, z której niemal natychmiast popłynął strumień krwi. Grot tkwił głęboko w boku Ershy i był tam już tak długo, że przy usuwaniu go końcówka ukrychła się i malutki, żelazny odłamek pozostał w ciele huskiej. Spokojnie, to nie jest groźne, ułamek nie powoduje szkód w organiźmie, może tylko czasem zaboleć, np. przy wysiłku czy walce. No, ale wróćmy do Styla.
Rana wyglądała dość paskudnie, mimo przemywania krew wciąż upływała. Radziłabym założyć bandaże, by zatamować krew.
Huska padła i zasnęła z wyczerpania i bólu, ale teraz już go nie czuła, chociaż może powrócić, gdy się zbudzi.

_________________


Pos?uchaj...
Stój, zamknij
?lepia i...
Pos?uchaj.
Pos?uchaj, jak
Wiatr szepcze ci do ucha...
Nie. Nie patrz na mnie, tylko s?uchaj.
Nie odrywaj my?li od wa?nego przekazu...
S?uchaj.
Nie odczytasz tego szeptu od razu...
Musisz trwa? w
wietrze zimy srebrzystej...
Tak mro?nej, tak pi?knej, o duszy delikatnej i czystej.
Pos?uchaj...
Co s?yszysz?
Wiesz ju??
A teraz otwórz
?lepia i spójrz. Czyje to spojrzenie?
Czy czujesz moj? obecno??, która daje ?ycia tchnienie?
Tak... Srebro zimy to ja.
Dusza
srebrzysta.
I tak krystalicznie czysta.


Pretty stworzy?a dla mnie ten wiersz,
Angel - wykona?a avatar.
Dzi?ki wielkie! Uwielbiam was.


My avatars: xx
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
FreeStyle



Dołączył: 14 Paź 2010
Posty: 138

PostWysłany: Sro Sie 10, 2011 11:26 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

-Nigdzie nie pójdziesz... -Rzekł melodyjnie i usmiechnął się do suczki. Na reszte nic nie odpowiedział tylko uśmiechał się i robił swoje. Gdy krew trysnęła FreeStyle szybko przepłukał ściereczkę i wyżymał z niej wodę. Następnie przyłożył do miejsca, gdzie leciała krew i mocno przycisnął, a następnie pośpiesznie mocno obandażował cało bok. Jeszcze chwilę przytrzymał łapą miejsce, gdzie leciała krew, po chwili puścił i bacznie obserwował, czy krew nie przedostaje się przez bandaże. Co chwilę zerkał na suczke, czy jeszcze śpi. Miał nadzieje, ze to koniec z jej bokiem.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Ersha
Samotny Uzdr.



Dołączył: 06 Sie 2011
Posty: 44

PostWysłany: Pią Sie 12, 2011 12:48 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Przez ten cały czas, kiedy to FreeStyle bandażował bok Ershy, tak spała. Obudził ją później nasilający się ból, jednak o wiele, wiele mniejszy, niż przez wyjęciem strzały.
Powoli otworzyła barwne oczęta i spojrzała przed siebie. Dopiero po chwili przypomniała sobie, że jest u uzdrowiciela. Nie chciała się ruszać, żeby nie pogorszyć sprawy. Niech to się szybko zagoi! Na prawdę miała chęć walczyć... biegać... polować... ale to było teraz nie możliwe.
-Powiedz mi, nieznajomy... jak to jest leczyć? Co w tedy czujesz?- Spytała głosem melodyjnym, ale cichym i kruchym. Zamknęła ślepia i wzięła głęboki oddech. Myślała o tym, jak to jest być uzdrowicielem. Czy ma się w tedy urwanie głowy... czy raczej prowadzi się spokojny tryb życia. Pomyślała też, czy ona sprawdziłaby się w tej roli. Tylko czy... Czy Ersha lubi pomagać? To pytanie postawiła sobie jako przeciwnika. Może i miała trudną przeszłość, może i nienawidzi psowatych istot, ale nie samych psów. Przecież jest jedną z nich. Musi przywyknąć.
Potem powoli podniosła łeb. Starała się potem podnieść klatkę piersiową tak, by mogła chociaż usiąść. Jednak po chwili zauważyła bandaże na swoim ciele
-Dlaczego owinąłeś mnie tymi szmatami?- Spytała, ale nie ze złością. Była za słaba, by móc krzyczeć... a nawet gdyby mogła, nie złościłaby się. Wiedziała, że bandaże są potrzebne, ale upokarzał ją fakt, że będzie chodzić z czymś takim białym jak TO. Zawsze leczyła rany liśćmi borki, jak uczyła ją matka. A teraz? Nowe zwyczaje, nowe rzeczy... gdyby została uzdrowicielką, długo by się uczyła... jednak byłoby warto.

_________________
Jest taka chwila,
?e mo?esz odetchn??.
Jest taka si?a
?e mo?esz przemy?le?.
Nie staraj si? zrozumie?,
Co za tym stoi. Ws?uchaj si? w cisz?,
Patrz, co ciemno?? uroi.

Jak ju? usi?dziesz
Poczujesz swoje cia?o,
Zapomnisz, cho? wiesz,
?e za bardzo to bola?o...
Nie dawaj rz?dzi? umys?em ca?ym tob?,
Rób to, co serce ka?e ci robi? z sob?.

Jak umie? b?dziesz,
Wsta?, odejd? i nie wracaj.
Odnajd? sw? drog?,
My?lami nie zawracaj.
Ja i tak Ci? odnajd?...
Wyw?sz? ?lad Twój
Twym sercem zaw?adn?,
A? b?dziesz mój.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
FreeStyle



Dołączył: 14 Paź 2010
Posty: 138

PostWysłany: Pią Sie 12, 2011 1:48 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

FreeStyle skończył bandażować bok Ershy. Spojrzał na nią i uśmiechnął się.
-Widzisz śnieżnobiała.. Leczenie to ogromna odpowiedzialność i precyzyjność. Niekiedy ma się urwanie głowy, gdyż wiele psów potrzebuje pomocy, ale mnie to uspokaja i pozwala się... odprężyć. -Powiedział spokojnym i melodyjnym tonem. -Niestety nie pozostanę Samotnym Uzdrowicielem dość długo, ponieważ mam zamiar przyłączyć się do KWD i muszę znaleźć mojego następcę. -Powiedział i zaczął dokładnie przyglądać się złamanej ałyłapie suczki. -To nie są szmaty... -Sprostował. -Tylko bandaże, a owinąłem Cię nimi, by zatamować krwawienie po usunięciu strzały oraz by żadne zarazki i zakażenia nie dostały się do twojego organizmu. -Dodał. FreeStyle podszedł do podziemnego stolika i sięgnął z niego dość długi patyk i jeszcze kilka bandaży. Szybko wrócił do suczki. Zaczął dokładnie macać jej łapę, by znaleźć miejsce złamania. Pewnie już to sprawiało jej ogromną masę bólu,a to dopiero początek.. Niestety... Gdy wyczuł miejsce pęknięcia kości, szybkim i silnym ruchem łap nastawił kość w odpowiednim kierunku. Wziął przyniesiony patyk do łap, przyłożył do jej łapy i zaczął mocno owijać bandażem, by łapa dobrze się zrosła.
-Trochę to potrwa, zanim łapa Ci się całkowicie zagoi. -Rzucił i poszedł po kolejną miseczkę, którą napełnił wodą i postawił obok suczki, by mogła się napić. -Nie możesz się przemęczać... -Powiedział melodyjnie i usiadł obok suczki.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Ersha
Samotny Uzdr.



Dołączył: 06 Sie 2011
Posty: 44

PostWysłany: Pią Sie 12, 2011 2:32 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dokładnie słuchała tego, co mówił FreeStyle. ~Czyli jednak bycie uzdrowicielem to ciężka robota~ pomyślała. Niedługo potem usłyszała jeszcze jedne słowa płynące z pyska dalmatyńczyka.
-Czyli nie będziesz już samotnikiem... przyłączysz się do klanu, i będziesz im podporządkowany... - zamyśliła się. Ersha żyje za własną łapę i nigdy nie przystąpi do żadnego klanu. -Masz już kogoś, komu mógłbyś zaufać?- Spytała. Sama chciała zostać Samotną Uzdrowicielką. Była ciekawa, jak to jest ratować komuś życie.
Rozmyślanie przerwał jej znów ten sam głos.
-Może masz rację... A bez tego rana nie zaschnie?- Spytała i obróciła łeb, by spojrzeć na białe "szmaty", którymi owinął ją dalmatyńczyk.
Po chwili gwałtownie obróciła pysk i wydała z siebie cichy odgłos bólu. Po chwili zacisnęła zęby, zmrużyła ślepia i była przygotowana na wszystko. Gdy FreeStyle naprostował jej łapę nawet nie krzyknęła. Jadnak bolało... bardzo bolało...
-A ile minie czasu, zanim będę mogła biegać?- Spytała. Potem Style dał jej wodę. Powoli przysunęła pysk do miseczki i upiła parę łyków. Dodawało jej otuchy, kiedy Uzdrowiciel usiadł obok niej. Nie była sama... na szczęście.

_________________
Jest taka chwila,
?e mo?esz odetchn??.
Jest taka si?a
?e mo?esz przemy?le?.
Nie staraj si? zrozumie?,
Co za tym stoi. Ws?uchaj si? w cisz?,
Patrz, co ciemno?? uroi.

Jak ju? usi?dziesz
Poczujesz swoje cia?o,
Zapomnisz, cho? wiesz,
?e za bardzo to bola?o...
Nie dawaj rz?dzi? umys?em ca?ym tob?,
Rób to, co serce ka?e ci robi? z sob?.

Jak umie? b?dziesz,
Wsta?, odejd? i nie wracaj.
Odnajd? sw? drog?,
My?lami nie zawracaj.
Ja i tak Ci? odnajd?...
Wyw?sz? ?lad Twój
Twym sercem zaw?adn?,
A? b?dziesz mój.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Iris
Uzdrowiciel



Dołączył: 11 Mar 2011
Posty: 257

PostWysłany: Sob Sie 13, 2011 11:19 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

    MC

Z bokiem to w zasadzie byłby koniec, gdyby nie to, że cała szmatka pod bandażem przybrała czerwony kolor. Polecam ponowne opatrzenie tej rany i jej bardziej dogłębne odkażenie, bo może wdać się zakażenie (nie, nie zrymowałam specjalnie xD). Z kolei z łapą poszło świetnie. FreeStyle idealnie nastawił łapę, która usztywniona i obandażowana nie przynosiła Ershy tyle bólu, co wcześniej. W zasadzie, to przynajmniej o połowę mniej. Jednak Samotniczka nie będzie mogła sprawnie biegać, walczyć et cetera przez minimum dwa tygodnie, a chodzenie w tym czasie będzie jej sprawiało trochę bólu.

_________________


Maine galeria.
To tesh.

¤¤¤¤
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Ruda
Samotnik



Dołączył: 29 Mar 2010
Posty: 2124

PostWysłany: Pią Sie 19, 2011 10:25 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

    MC


Jeśli chodzi o bok Ershy, ponowne opatrzenie nie było konieczne, szmatka wchłonęła krew, a rana zagoiła się wyleczona przez Uzdrowiciela. Łapa usztywniona i obandażowana bolała, ale o wiele mniej niż przed leczeniem. Zmieńmy temat. Toqerwana. Numer Sześć. FreeStyle nie był osłabiony, ale posiadając kontakt z chorymi złapał wirusa. Przemęczenie wziął za naturalne przy wysiłku, a objawów - ależ to zabawne - tak doświadczony nawet nie zauważył lub wziął je na karb omamów. I kiedy Free usiadł, Ersha usłyszała trzask i szczek zdziwienia. Dalmatyńczyk przeprosił i kulejąc, ciągnąc za sobą nieużyteczną nogę, zaczął szukać odpowiednich leków. Rozwarł pysk do schwycenia medykamentu i zaraz go zamknął. Odwrócił się do chorej, wymawiając nadane jej wcześniej imię - Śnieżnobiała, zabarwione kolejnym nieprzyjemnym trzaskiem. Upadł. Pomyślał o miłych psach, które spotkał, o swoich ambicjach i marzeniach. Nie potrafię opisywać śmierci, niech więc opisze się sama, lecz gdy Ersha spojrzała w jego gasnące oczy, nie zobaczyła nic znajomego.

Twój ruch, Śnieżnobiała. Życie to wybory.

_________________
    L e t m e k i l l y o u.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Ersha
Samotny Uzdr.



Dołączył: 06 Sie 2011
Posty: 44

PostWysłany: Wto Sie 23, 2011 4:50 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cały czas czekała na odpowiedż nieznajomego.
Nagle, usłyszała coś bardzo dziwnego... Jakiś trzask. Zauważyła, że FreeStyle nie czuje się najlepiej. Zaniepokoiła się, kiedy zobaczyła jego tylnią łapę ciąglącą się za nim. Ten widok był przerażający... Śnieżnobiała chciała coś zrobić... pomóc... jednak jej odpowiedzą na próbę wstania był upadek. Rana za bardzo bolała...
-Nieznajomy... czy ja...-w tej chwili Free obrócił się do niej- o świecie tajemniczy...- szepnęła modlitwę do świata. W tymże właśnie momencie usłyszała swoje "imię". Po chwili jego ślepia wygasły... a ciało upadło.
Pysk Ershy nie przybierał żadnego wyrazu... pustka. W siedzibie i w jej sercu... ~on chciał mi pomóc... a kiedy on potrzebował pomocy ja leżałam...~ te myśli biły jej mózg... zamknęła ślepia, i odczekała chwilkę w milczeniu.

A jednak... udało jej się wstać. Pokuśtykała do martwego uzdrowiciela, i przypomniała sobie wypowiedziane wcześniej słowo przez niego... Śnieżnobiała, Śnieżnobiała, Śnieżnobiała...- ciąg tego samego wyrazu stawał się długi, niespokojny... i męczący. To jej imię nadane jej przez przyjaciela.
-Niech bedzie Ci dane spoczywać w spokoju. Niech nikt nie zagrozi Tobie, i twej duszy krążącej nad światem.- Rzekła cicho, i zamknęła zimne już powieki nieznajomego.
Śnieżnobiała, Śnieżnobiała, Śnieżnobiała...- A jeżeli to odpowiedź na jej pytanie? Jeżeli To ona została wytypowana przez niego na Samotną Uzdrowicielkę? Jeżeli tak... Skąd będzie wiedziała, co do czego służy? Będzie wiedziała... musi wiedzieć.
~Sama nie dam rady go pochować~ pomyślała i spojrzała na swoją złamaną łapę. Nie bolała tak jak wcześniej, ale "do rany na boku może dostać się zakarzenie"- przypomniała sobie słowa byłego uzdrowiciela. Miał rację. Był doświadczony...
Pokuśtykała przed siedzibę, i zawyła. Może ktoś przybędzie? Może ktoś Jej pomoże? Nie myślała już o tym. Chciała być Samotną Uzdrowicielką. Chciała uzdrawiać! Stanąła na przeciwko wejścia ~A jeżeli to będzie moja siedziba?~ pomyślała i zamknęła barwne ślepia. Z jej białych warg wydobył się szept:
-Jeżeli będę mogła, chcę cię zastępować. Będę leczć chorych i uzdrawiać tak, jak ty. Tylko taj mi szansę...

_________________
Jest taka chwila,
?e mo?esz odetchn??.
Jest taka si?a
?e mo?esz przemy?le?.
Nie staraj si? zrozumie?,
Co za tym stoi. Ws?uchaj si? w cisz?,
Patrz, co ciemno?? uroi.

Jak ju? usi?dziesz
Poczujesz swoje cia?o,
Zapomnisz, cho? wiesz,
?e za bardzo to bola?o...
Nie dawaj rz?dzi? umys?em ca?ym tob?,
Rób to, co serce ka?e ci robi? z sob?.

Jak umie? b?dziesz,
Wsta?, odejd? i nie wracaj.
Odnajd? sw? drog?,
My?lami nie zawracaj.
Ja i tak Ci? odnajd?...
Wyw?sz? ?lad Twój
Twym sercem zaw?adn?,
A? b?dziesz mój.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Caldain
Samotnik



Dołączył: 24 Sie 2011
Posty: 9

PostWysłany: Czw Sie 25, 2011 2:25 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Nie wiem, czy ktoś zaufałby majaczącej uzdrowicielce - wybił samicę z transu. Stanął przed nią prawdopodobnie wyłaniając się z pobliskich chaszczy, i obrzucił chłodnym spojrzeniem. W tym spojrzeniu nie było niczego konkretnego, po prostu zerknął na nią. Jednak jego ślepia szybko zbadały każdy szczegół jej wyglądu zewnętrznego a zaraz potem wejście do jamy, który samica częściowo zakrywała.
Wyprostował się i zawinął ogonem krótko, powrócił spojrzeniem do samicy, oczekiwał wyjaśnień.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Ersha
Samotny Uzdr.



Dołączył: 06 Sie 2011
Posty: 44

PostWysłany: Czw Sie 25, 2011 2:41 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Trans? Owszem... to wszystko, co Ersha przeżywała w tej chwili. Nie czuła nic innego... tak było do momentu, aż usłyszała jakiś głos. Zerwała się z jednego miejsca szybko jak błyskawica. Już po chwili ujrzała przez sobą wysokiego huskiego który najprawdopodobniej swe słowa kierował do niej.
W jednej chwili odkryła swe białe zęby, i zawarczała.
-Kim jesteś, co tu robisz, i jak długo tu stoisz?- Rząd pytań wydobył się z pyska Śnieżnobiałej.- A co Ty o mnie wiesz? Zapewne nie jesteś tu aż tak długo, by wiedzieć, do kogo mówiłam.-Powiedziała. czuła mały uraz ze strony przybysza. Nie widziała go wcześniej... sama była nowa.
Ęrsha de Carvi Ravae próbowała ignorować huskiego, dlatego Jedną łapą zaczęła niesfornie kopać dół przed siedzibą byłego uzdrowiciela. Wiedziała, że nie wychodziło jej to dobrze. Parę ziaren piasku , które oderwały się od ziemi nic nie znaczyły... Zdenerwowana powiedziała:
-Zamiast stać bezczynnie pomógłbyś kopać grób, w którym spoczywał będzie były uzdrowiciel.- W tej chwili myślała o sobie, by nie zabrudzić rany w swym boku. Chodź nie bolało tak bardzo jak wcześniej, czuła obecność strzały w swoim organizmie... Coś było nie tak... czuła to.

_________________
Jest taka chwila,
?e mo?esz odetchn??.
Jest taka si?a
?e mo?esz przemy?le?.
Nie staraj si? zrozumie?,
Co za tym stoi. Ws?uchaj si? w cisz?,
Patrz, co ciemno?? uroi.

Jak ju? usi?dziesz
Poczujesz swoje cia?o,
Zapomnisz, cho? wiesz,
?e za bardzo to bola?o...
Nie dawaj rz?dzi? umys?em ca?ym tob?,
Rób to, co serce ka?e ci robi? z sob?.

Jak umie? b?dziesz,
Wsta?, odejd? i nie wracaj.
Odnajd? sw? drog?,
My?lami nie zawracaj.
Ja i tak Ci? odnajd?...
Wyw?sz? ?lad Twój
Twym sercem zaw?adn?,
A? b?dziesz mój.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Caldain
Samotnik



Dołączył: 24 Sie 2011
Posty: 9

PostWysłany: Czw Sie 25, 2011 3:07 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Gwałtowne spięcie mięśni samicy nie zrobiło na nim większego wrażenia. Odruchowo cofnął jedynie pysk, na którym wymalował się lekki, pogardliwy uśmieszek.
- Nie dość, że majacząca to do tego nie panująca nad własnym wyciem...? - Wydawać się mogło, że sam mówił do siebie, jednak dokładnie to wyreżyserował. Mówił do samicy ale w taki sposób, aby jeszcze bardziej ją zirytować. Owszem, nie zdawał sobie sprawy z tego co ją spotkało do chwili, aż zaczęła kopać.
Spojrzał krytycznie na jej stanowisko pracy. Caldain nie widział sensu w wykopywaniu dziury zanim dokładnie wyznaczy się miejsce pochówku. A wiązały się z tym wszystkie nudne czynności jak wymierzanie długości ciała, znalezienie wystarczająco ''urokliwego'' miejsca o odpowiedniej glebie bez konarów i innych niewygodnych przeszkód.
- Gdzie jest ciało? - Pytanie to było dziwnie beztroskie, jakby fakt, że martwy już pies był równie ważny co pochowanie rozjechanej żaby.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Ersha
Samotny Uzdr.



Dołączył: 06 Sie 2011
Posty: 44

PostWysłany: Czw Sie 25, 2011 3:21 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Na początku Ershę na prawdę irytowało zachowanie samca, jednak potem zrozumiała, o co chodzi psu. Przestała kopać. Spojrzała barwnymi ślepiami na Caldaina i uśmiechnęła się pod nosem.
-Nie będę Ci się tłumaczyć, co i po co zrobiłam, bo to nie Twoja sprawa, i mam nadzieję, że nie jesteś aż tak głupi, by tego nie zrozumieć.- Powiedziała, i weszła do siedziby. Uszła utykając parę kroków, kiedy usłyszała beztroski ton samca. Czym prędzej wyszła na zewnątrz i stanęła dokładnie na przeciwko psa. Spojrzała mu prosto w ślepia i przypomniała sobie, jaką śmiercią zginęła jej przyszywani rodzice. Lodowaty wzrok przyszywał samca na wylot, aż w końcu nie wytrzymała. Zdrową łapą niespodziewanie uderzyła o pysk huskiego.
-A co ty myślisz, że śmierć to zwykły etap w życiu każdego z nas? Może tak jest dla umierającego, ale nie dla znajomych otaczających ofiarę śmierci.- Powiedziała i z powrotem weszła do siedziby. Ujęła w swe białe kły ciało martwego, i ostrożnie przeciągnęła je bliżej wyjścia. Nie wiadomo z jakim celu... Po co, i co miała zamiar z nim zrobić. Po prostu.
Wyszła za zewnątrz i zdrową łapą kontynuowała kopanie.
-Nie musisz tu stać i pokazywać, jaki to ty jesteś "mądry". Możesz iść, i zapomnieć o mnie, oraz więcej mi przed oczy nie wychodzić.. - to tyle co wydobyło się z jej gardła. Nie chciała już nic, ale liczyła że nieznajomy wykaże, że na prawdę na coś go stać.

_________________
Jest taka chwila,
?e mo?esz odetchn??.
Jest taka si?a
?e mo?esz przemy?le?.
Nie staraj si? zrozumie?,
Co za tym stoi. Ws?uchaj si? w cisz?,
Patrz, co ciemno?? uroi.

Jak ju? usi?dziesz
Poczujesz swoje cia?o,
Zapomnisz, cho? wiesz,
?e za bardzo to bola?o...
Nie dawaj rz?dzi? umys?em ca?ym tob?,
Rób to, co serce ka?e ci robi? z sob?.

Jak umie? b?dziesz,
Wsta?, odejd? i nie wracaj.
Odnajd? sw? drog?,
My?lami nie zawracaj.
Ja i tak Ci? odnajd?...
Wyw?sz? ?lad Twój
Twym sercem zaw?adn?,
A? b?dziesz mój.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum filestorm.forumoteka.pl Strona Główna -> Park Filestorm Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
Strona 2 z 3
Skocz do:  
Szybka odpowiedź
Użytkownik:
Wynik działania: 4+2 =


 
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum






Załóż forum phpbb2 lub phpbb3 za darmo na Forumoteka.pl





Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group