Forum filestorm.forumoteka.pl Strona Główna filestorm.forumoteka.pl
Opis Twojego forum
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Pomnik
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum filestorm.forumoteka.pl Strona Główna -> Park Filestorm
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Cygan
Gość





PostWysłany: Pią Kwi 01, 2011 12:15 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

// Oczywiście, że nie XD

Cygan nie wierzył we własne szczęście. Już by zostawił znajomą i szukał kogoś do pomocy (i nie znalazł), gdy zjawiła się czarna suczka. Uśmiechnął się z zakłopotaniem. Nie lubił, gdy ktoś mu pomagał, ale chciał po prostu jakoś załatwić sprawę z Flyiss.
- Ja... Ona po prostu zemdlała. Nie wiem, co robić. Wydawała się zdrowa. Nie widziałem u niej żadnych objawów, nic.
Powrót do góry
Miria
Przywódca



Dołączył: 29 Paź 2010
Posty: 582

PostWysłany: Pią Kwi 01, 2011 12:27 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

//To może sobie pójdę?

Potaknęła lekko głową.
- Jestem Uzdrowicielką. Zobaczę, co da się zrobić.
Uznała, że może to być zwyczajne osłabienie lub jakaś choroba. Bo raczej nikt jej nie otruł, co? Szybko odrzuciła kilka chorób i skupiła się na dolegliwościach. Wykonała wstępne oględziny. Przyłożyła łapę do czoła Flyiss by sprawdzić, czy ta nie ma gorączki. Tak samo dotknęła jej boków, czy przypadkiem nie wyskoczyły na nich jakieś niepokojące oznaki lub czy nie ma blizn. Na koniec lekko otworzyła jedno, a potem drugie oko suczki by sprawdzić, czy nie zaszły jakieś zmiany.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Alasca
Zabójca



Dołączył: 25 Gru 2010
Posty: 209

PostWysłany: Pią Kwi 01, 2011 4:08 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

MC
Nie, to nie była ani choroba, ani otrucię. To po prostu przemęczenie. Ale silne. Łapy Flyiss były spuchnięte od wysiłku, tętno przyspieszone. Ani na bokach, ani na czole nie było żadnych zmian. Jedynie oczy były lekko zaczerwienione od wysiłku.

_________________


Pos?uchaj...
Stój, zamknij
?lepia i...
Pos?uchaj.
Pos?uchaj, jak
Wiatr szepcze ci do ucha...
Nie. Nie patrz na mnie, tylko s?uchaj.
Nie odrywaj my?li od wa?nego przekazu...
S?uchaj.
Nie odczytasz tego szeptu od razu...
Musisz trwa? w
wietrze zimy srebrzystej...
Tak mro?nej, tak pi?knej, o duszy delikatnej i czystej.
Pos?uchaj...
Co s?yszysz?
Wiesz ju??
A teraz otwórz
?lepia i spójrz. Czyje to spojrzenie?
Czy czujesz moj? obecno??, która daje ?ycia tchnienie?
Tak... Srebro zimy to ja.
Dusza
srebrzysta.
I tak krystalicznie czysta.


Pretty stworzy?a dla mnie ten wiersz,
Angel - wykona?a avatar.
Dzi?ki wielkie! Uwielbiam was.


My avatars: xx
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Cygan
Gość





PostWysłany: Pią Kwi 01, 2011 8:44 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cygan omal nie zapiał z radości. Chciał jakoś pomóc miłej suczce, jaką była Flyiss, a tu proszę! Uzdrowicielka! Obserwował fachowe ruchy Mirii. Słabo znał Husky, ale nie chciał, by coś poważnego jej się stało. Dlatego też, kiedy czarna suczka zakończyła badania, lekko zaniepokojony zapytał:
- I jak?
Powrót do góry
Verde



Dołączył: 22 Sty 2011
Posty: 60

PostWysłany: Czw Kwi 07, 2011 8:18 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Verde przyszedł tutaj wolnym krokiem, jakby oceniał każdy ruch. Zatrzymał się przy dziwnym, niekształtnym pomniku i przysiadł. Wpatrywał się w sytuację - trzy psy, jeden chyba zemdlały, dwa stojące nad nim. Ale nie o to tu chodziło. Wskoczył na niskie wysunięcie w marmurze i usiadł w taki sposób, by inne psy go nie widziały. A raczej tylko dwa - jeden miał go zauważyć.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Miria
Przywódca



Dołączył: 29 Paź 2010
Posty: 582

PostWysłany: Czw Kwi 07, 2011 8:41 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zastanowiła się. Czerwone oczy mogłyby wskazywać... nie. Wątpiła, że Flyiss mogła niedawno walczyć. Zresztą nie znalazła blizn. Rzuciła więc suczce ostatnie, krytyczne i jednocześnie badawcze spojrzenie.
- Bardzo zmęczona - mruknęła beznamiętnie. - Powinna odpoczywać. To nie jest najlepsze miejsce. Za parę godzin się obudzi. Jeśli chcesz, żeby szybciej odzyskała siły możesz dać jej napar z melisy lub hibiskusa. Albo zmieszanych. Bez znaczenia. Jeśli coś będzie nie tak, będę w... znajdę was.
Przez cały czas wpatrywała się w przyczajonego psa. Kiedyś go już widziała. Może raz. Ale wiedziała, że wpatruje się właśnie w nią. Stary znajomy, hę? Musisz skończyć z tym życiem wagabundy, Mirio. Za dużo osób do spotkania, za dużo do wyleczenia. Za dużo kłopotów. Uśmiechnęła się z przekąsem. Wielu sprzymierzeńców. Patrzyła w stronę masywnego samca tak, by Cygan nie zwrócił na to uwagi.
- Przepraszam. Muszę już iść.
Tylko tyle mruknęła i odeszła od zemdlałej suczki i psa. Przeszła obok kryjówki Verde, którego zaczynała rozpoznawać. Zatrzymała się za jakimiś krzakami, które dobrze ukrywały jej sylwetkę.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Verde



Dołączył: 22 Sty 2011
Posty: 60

PostWysłany: Pią Kwi 08, 2011 7:12 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Verde tylko przyglądał się sytuacji, nie poruszał się, nie wydał żadnego dźwięku. Po prostu siedział i patrzył. Gdy Miria wpatrywała się w niego, starał się dawać oczami małe, dziwne znaki. W końcu tamta ruszyła się. Nie wiedział, czy to dzięki niemu, czy z jej własnej inicjatywy - czy to ważne? Teraz były inne sprawy, ważne sprawy. Verd kilka razy natykał się na nią - czy to tylko wzrokiem, czy też rozmawiali. Ale to jest zupełnie co innego. Gdy szara przeszła obok niego i zatrzymała się za krzakami, on, jak cień, przemknął w tamtym kierunku i zatrzymał się przy niej. Rozejrzał się i szybko wcisnął jej do łapy kartkę.
- Sytuacja wygląda jak wygląda. Czytaj - rzucił krótko.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Cygan
Gość





PostWysłany: Pią Kwi 08, 2011 9:09 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nie obchodziły go kroki obcego oraz to, że pies berneński usiadł gdzieś z tyłu. Martwił się trochę o ledwo poznaną Flyiss. Ucieszył się, że nie była to choroba. Był jednak za słaby, by gdziekolwiek przenieść leżącą suczkę. Poprawił tylko jej położenie i usiadł obok, czuwając i czekając, aż ta się obudzi. Pożegnał Mirię z wdzięcznością.
Powrót do góry
Miria
Przywódca



Dołączył: 29 Paź 2010
Posty: 582

PostWysłany: Pią Kwi 08, 2011 9:17 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zerknęła na kartkę i uśmiechnęła się sceptycznie. Przeniosła wzrok na Verde, mierząc go uważnym i dość chłodnym spojrzeniem. W końcu westchnęła ciężko.
- Tak, słyszałam o tym - mruknęła. - Ale nie, że aż tak się rozwinęło. Znasz mnie. Jak zawsze będę bezstronna i nie chcę, by ktoś cierpiał.
Rzuciła ukradkowe spojrzenie w stronę jezior.
- Coś zorganizuję.
I oddaliła się. [zt]
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Naytiri
Samotnik



Dołączył: 30 Gru 2010
Posty: 230

PostWysłany: Sob Kwi 09, 2011 10:41 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

MG

Fachowe ślepia Mirii i opiekuńcza otoka Cygana pozwoliła Flyiss przespać się chwilę. Po prostu, z omdlenia w sen. Po kilku godzinach,które zaczęły się niemiłosiernie dłużyć, wreszcie wybudziła się z tego snu. Po tamtych objawach pozostał jedynie nikły ból w przedniej łapie, na którą się przewróciła. Zmęczenie znikło. Teraz mogła już wstać.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Flyiss
Gość





PostWysłany: Sob Kwi 09, 2011 4:00 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Flyiss otworzyła ślepia. Widziała zamazane kontury. Otworzyła,m i zamknęła. W końcu udało jej się odzyskać orientację, i wstała. Nie Pamiętała tylko, co się stało. Pierwszym psem, którego zobaczyła, był Cygan.
-Co się stało, dlaczego ja...- Nie dokończyła. Miała wielką gulę w gardle, gdy zobaczyła zmartwienie w oczach Cygana. Czy ktoś się o nią naprawdę martwił? nie była tego pewna, ale postanowiła być dobrych myśli.
Powrót do góry
Cygan
Gość





PostWysłany: Sob Kwi 09, 2011 8:59 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Odetchnął z ulgą, kiedy zobaczył, jak Flyiss się budzi. Uśmiechnął się do niej, jednak nie chciał, by suczka wstawała - mogło się to dla niej źle skończyć, mogła złamać sobie coś lub znów paść osłabiona.
- Byłaś bardzo słaba i zemdlałaś - wyjaśnił uczynnie, leżąc obok niej. - Na szczęście obok przechodziła Uzdrowicielka. Powiedziała, że to zwykłe osłabienie. Pomóc ci dojść do legowiska? - zaproponował.
Powrót do góry
Flyiss
Gość





PostWysłany: Pon Kwi 11, 2011 3:35 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

-Yyyyyy... wiesz... ja nie mam legowiska...- powiedziała chyba troszeczkę smutna. Teraz sama nie jest w stanie go zbudować.- dzięki, że pytasz, ale chyba raczej... po pałętam się gdzie indziej. Jest tyle ciekawych miejsc...- zamyśliła się- Nic mi przecież nie będzie, jeżeli jeszcze troszeczkę pochodzę, nie?
Powrót do góry
Cygan
Gość





PostWysłany: Wto Kwi 12, 2011 12:20 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nie miała legowiska? A więc była w Filestorm od niedawna bądź po prostu i zwyczajnie była na tyle wolna, by wyzbyć się wszelakich własności. Cygan uśmiechnął się do niej przyjaźnie. Pomyślał o tym stadium wolności, który reprezentowali. Oczywiście było mu mało.
- Dobrze. Myślę, że nic ci się nie stanie. Lepiej już pójdę... Żegnaj - powiedział cicho, jeszcze raz wyraził miną zadowolenie i, życząc znajomej szczęścia, zniknął pomiędzy parkowymi drzewami. [zt]
Powrót do góry
Flyiss
Gość





PostWysłany: Sro Kwi 13, 2011 7:37 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Żegnaj, Cygan - ostatnie słowo, a raczej imię zostało wypowiedziane tak... Naturalnie, a jednak w bardzo wyszukany zposób. Nie da się tego opisać zwykłym, ludzkim czy psim językiem. Suczce było szkoda, że Cygan odszedł... Miała przeczucie, że na zawsze. Z błyszczących ślepi wysmyknęły się łagodne łzy tęsknoty. Niby za długo nie była z Cyganem, ale... Brakowało jej go. Dlaczego? Bardzo się do niego przywiązała i polubiła go. To on został z nią, kiedy najbardziej tego potrzebowała. Mała szansę wyjść z tego prawdziwa przyjaźń, ale... Ach... Szkoda gadać.
- Dlaczego dobre psy muszą być niesamowicie miłe, bardzo przyjazne i tak boleśnie ulotne? - szepnęła... Zupełnie jak zachód słońca, który oglądała z Haiku. On też ją zostawił.
Flyiss ruszyła noga za nogą, trochę ćwicząc łapę, na którą upadła, i wyszła. Może gdzie indziej spotka kogoś, kto nie będzie tak niesamowicie i magicznie ulotny? [zt]
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum filestorm.forumoteka.pl Strona Główna -> Park Filestorm Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
Strona 6 z 7
Skocz do:  
Szybka odpowiedź
Użytkownik:
Wynik działania: 1+2 =


 
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum






Załóż forum phpbb2 lub phpbb3 za darmo na Forumoteka.pl





Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group