Forum filestorm.forumoteka.pl Strona Główna filestorm.forumoteka.pl
Opis Twojego forum
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Numer 5

 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum filestorm.forumoteka.pl Strona Główna -> Głos Filestorm
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ruda
Samotnik



Dołączył: 29 Mar 2010
Posty: 2124

PostWysłany: Pią Lip 15, 2011 1:50 pm    Temat postu: Numer 5 Odpowiedz z cytatem




    Wydarzenia

    PYTANIA I PROBLEMY



Bohaterką tego numeru Wydarzeń jest, jak można się domyślić z tytułowego obrazka, suczka imieniem Biała. Dlaczegóż to? Ano po długich obradach Klanu Cienistych Kłów, które w rzeczywistości były przekrzykiwaniem się bandy psów o zupełnie różnych wyobrażeniach nieistniejącej wspólnoty, została ona wybrana na nową Przywódczynię. Przed nią wiele pytań i problemów, zresztą przed całą społecznością Filestorm. Czy zostaną wybrani również inni przedstawiciele organów władzy klanowej? Czy klan przetrwa? Czy Biała okaże się godną następczynią Rudej? Chociaż na to ostatnie pytanie możemy po części odpowiedzieć – prawdopodobnie tak. Otóż, Drodzy Czytelnicy, poszukiwania podpalacza terenów Klanu Cienistych Kłów zostały zakończone, zanim został on znaleziony. Dlaczego? Winowajca sam się przyznał, wiedząc, że sekret kiedyś się wyda. I tak oto Biała i Vincent byli świadkami przyznania się Rudej, dawnej Przywódczyni klanu. Została ona zamknięta. Jaka kara ją czeka, jeszcze nie wiemy. Ale kiedy się dowiemy, wy też się dowiecie, gwarantuję.

Ruda

    Humor

    LETNIA PORCJA DOWCIPÓW


Jest zakończenie roku szkolnego. Każde dziecko przyniosło prezent z własnego zakresu możliwości. Pani, wiedząc, gdzie pracują rodzice dzieci, próbuje zgadnąć, co dostała, bez otwierania prezentu. Najpierw prezent daje Ania. Pani, wiedząc, że jej rodzice pracują w kwiaciarni, potrząsa pudełkiem i pyta:
- Aniu, czy to są kwiaty?
- Skąd pani wiedziała?
Później prezent daje Waldek. Pani wie, że jego rodzice pracują w sklepie ze słodyczami. Potrząsa pudełkiem i mówi:
- Waldku, czy to są czekoladki?
- Skąd pani wiedziała?
Sytuacja powtarza się kilkanaście razy. Pani zawsze bez problemu zgaduje, co dostaje. Jako ostatni daje prezent Jasio. Pani wie, że jego rodzice pracują w branży monopolowej. Nim potrząsnęła pudełkiem, zauważyła, że z pudełka coś wycieka. Postanowiła to polizać.
- Jasiu, czy to jest szampan?
- Nie...
Pani postanowiła jeszcze raz "skosztować":
- No to może ajerkoniak?
- Nie...
- Poddaję się, Jasiu. Co to jest?
- Świnka morska!

***

Pani pyta Jasia:
- Która rzeka jest dłuższa: Ren czy Missisipi?
- Missisipi.
- Dobrze, Jasiu. A o ile jest dłuższa?
- O sześć liter.

***

Przychodzi facet do sklepu i pyta:
- Przepraszam, czy jest odświeżacz powietrza?
- Nie.
- A jakieś inne tanie perfumy dla teściowej?

***

Rozmawiają dwie blondynki:
- Czyj to portret? - pyta jedna, wskazując na portret pięknej kobiety.
- Leonarda da Vinci.
- To on był kobietą?

***

Święty Mikołaj pytał dzieci w szkole:
- Co chcecie dostać ode mnie na Święta?
- Ja chcę lalkę Barbie - powiedziała Małgosia.
- A ja chcę piłkę - powiedział Krzyś.
- A ty, Jasiu? - spytał Mikołaj.
- Chcę do toalety.

***

Są Zadyma, Kultura i Spier*****. Zadyma zaginęła. Reszta poszła na komisariat. Spier***** mówi:
- Ja to załatwię.
Policjant:
- Imię i nazwisko.
- Spier*****
- Gdzie twoja kultura?
- Za drzwiami.
- Szukasz zadymy?
- Od trzech dni.

Biała

    Poezja

    LETNIA DAWKA BEZOWEJ POEZJI


Ach, witajcie! Lato już ukazuje nam swe uroki, a jest ich naprawdę wiele. Przenieśmy się gdzieś z dala od Filestorm. Do pewnej małej miejscowości, która niczym się właściwie nie wyróżnia…

Życie jeźdźca z przymrużeniem oka

    Ranek. Słońce już gości na nieboskłonie, by utrudniać życie wielu istotom. Tego dnia zaś jest szczególnie niemiłosierne – rtęć w termometrach poszła wysoko do góry. Jednak nie przeszkadza to pewnej dziewczynie, która wręcz kocha jazdę konną. Lavelay, lat dwanaście, zamierza w pełni wykorzystać początek wakacji, ponieważ na razie nigdzie nie wyjeżdża. Drepcze żwawo do stajni. Uwiąz w rękę, do boksu ukochanego rumaka. Instruktorki na razie ani widu, ani słychu. Lav otwiera drzwi boksu i podpina uwiąz pod kantar. Idą na dwór. Czarnowłosa przywiązuje konia do drzewa, znika, po chwili przynosi szczotki. Minuty płyną. Gniada sierść hucuła wręcz lśni w słońcu. Gdy dziewczyna kończy swoją „pracę”, znowu wraca do stajni, by wrócić z ogłowiem, czaprakiem i siodłem. Nie mija dużo czasu, a koń stoi „uzbrojony”. Właścicielka stajni się nie pojawia, ale to Lavelay zupełnie nie przeszkadza. Głaskanie, drapanie i inne pieszczoty. Wiadomo też, że ten przyjaciel się nie wygada – więc można się żalić. Że nauczycielka w szkole jest zbyt surowa, że taki jeden przystojny chłopak ze starszej klasy odchodzi, a nie zdobyła jego numeru telefonu, że najlepszy ludzki przyjaciel nie ma czasu na spotkanie. I dalej mogłoby tak się to toczyć, gdyby nie pojawiła się instruktorka. Tak więc hasło ,,na koń!” i jazda na ujeżdżalnię. Stęp bezproblemowo. Oczywiście trzeba potorturować półsiadem, jazdą na stojąco czy innym rzeczami. Czas na coś lepszego! Kłusik! Gdyby nie to, że Wigwam to leń i tyle. Bryknięcie. Po zadzie. Bryknięcie. Po zadzie. Spokój. Jedźmy dalej! Ćwiczenia przechodzą dobrze. Drążki, slalomy, wężyki, klepsydry. Galop! I znów bunt! Bryknięcie. Po zadzie. Bryknięcie. Po zadzie. Dęba… I gleba! Lav wstaje, rozciera obolałe plecy.
    - Chodź, ty kochany potworze! – i goni rumaka, który ucieka po całym ogrodzonym terenie. Instruktorka – w śmiech. W końcu hucuł złapany, dziewczyna cała w kurzu, ale z szerokim uśmiechem na twarzy. Poprawienie popręgu i wskakiwać na siodło! A raczej wchodzić, wskakiwać nie polecam.


A wiecie, że jestem głupia i przerywam w takim momencie? Jak wam się to coś, co opowiadaniem nazwać nie można, spodobało – czekajcie na następny numer GF.

C.D.N.

Przejdźmy może do rzeczy bardziej poważnych, bo i tak wiem, że idiotka ze mnie perfekcyjna. Zatopmy się teraz w wirze wierszy, które mi lepiej wychodzą. I nie liczcie na jakieś rymowanki… Chociaż… Wiersze też zaczniemy od koni.

Ach, ty czarny wietrze

    Stajnia pusta stoi,
    Wszystkie konie wyjechały.
    I tylko jeden kary łeb
    Z boksu wystaje.

    Czemu nie ma innych koni?
    Stajnia zamykana.
    Wieść o śmierci właściciela
    Jest rozpowszechniana.

    Ale ten jeden tam nadal stoi,
    Czeka na wyrok ostatni.
    Bowiem koń młody i silny,
    Ale ślepym się okazał.

    Oczy niewidzące
    Się rozglądają,
    Jakby chciały ten świat ujrzeć.
    Ale go nie zobaczą.

    Słychać, jak podjeżdża wóz.
    I wiadomo, po kogo.
    I pytanie się rozlega, pełne wątpliwości:
    „Gdzie pan go zabiera?”

    Odpowiedź pada szybko,
    A bolesna jest wielce.
    „Do rzeźni” –
    Rozlega się głos beznamiętny.

    Aż dopadnie boksu,
    Drzwi szybko otworzy,
    Gnaj, czarny wichrze!
    Uciekaj, pókiś żyw.

    Gnaj, gnaj… Gnaj!
    Znajdź na ziemi swój raj.


Wiadomo również, że lato to czas wakacyjnych miłości. Nie, żeby wasza kochana Beza przeżywała akurat wakacyjną miłość, ale coś musiało być inspiracją do tego wiersza.

Tylko ty

    Moje życie
    Jest z reguły kolorowe.
    Czasem sama dodam parę barw,
    A to znowu przyjaciel pomoże,
    Koledzy pasmo pokolorują
    Lub rodzina w malarza życia się pobawi.

    Jednak czasem nabiera życie
    Szarych i czarnych barw…
    Wtedy oczami wyobraźni
    W ciemności widzę ciebie.
    Wiem, że tylko ty możesz teraz
    Pomóc mi zabarwić mój świat.

    Więc bezgłośnie cię wołam,
    Tak, żebyś nie usłyszał,
    Byś mej słabości nie widział.
    Albowiem nie chcę więcej ryzykować,
    By chociaż przyjaźni nie stracić.

    I choć zajmie mi to więcej czasu,
    Może nawet całe lata….
    Sama powstanę jak feniks z popiołów,
    Czekając na cud i dwa słowa
    Wypowiedziane z twych ust.


Bezimienna

    Przepis na każdą łapę

    WAKACYJNE CIASTECZKA



Lato, ciepło, słońce! Po dniu pełnym zabaw na świeżym powietrzu musimy wypić dużo wody, no i oczywiście coś przegryźć! Czyż ciastka nie są najlepszym rozwiązaniem? Na początek wyśmienite ciasteczka orzechowe. Będziemy mieli frajdę przy pieczeniu i czuli przyjemność z jedzenia ich.

Składniki:
- półtora szklanki wody mineralnej lub zwykłej,
- pół szklanki dobrego oleju (na przykład orzechowego, słonecznikowego lub z dyni),
- dwa jajka,
- trzy czubate łyżki masła orzechowego (najlepiej niesłodzonego),
- dwie łyżeczki cukru waniliowego lub troszkę esencji waniliowej,
- półtora szklanki mąki pszennej (najlepiej naturalnej z otrębami),
- półtora szklanki mąki pszennej białej,
- pół szklanki płatków kukurydzianych,
- pół szklanki pszenicy nadmuchanej – taka biała od razu do jedzenia,
W razie za małej ilości mąki jeszcze zapas około połowy szklanki. Można dodać jeszcze troszkę pokruszonych orzeszków, najlepiej zmielonych na przykład w młynku do kawy.

Mieszamy wodę, olej, jajka, masło orzechowe i wanilię. Po trochu mieszając, dodajemy mąkę, płatki kukurydziane i owsiane. Na stolnicę wykładamy 1/3 ciasta i wyrabiamy, dokładając mąkę. Należy gnieść dość delikatnie, aby z płatków nie zrobić zbytniej miazgi. Gdy ciasto będzie dobrej konsystencji, wycinamy z niego herbatniczki orzechowe w dowolnym kształcie i wielkości, tak żeby były idealne na raz dla naszego szczeniaka. Ciasteczka układamy na blasze na pergaminie lub papierze do pieczenia i pieczemy około 20-25 minut w piekarniku nagrzanym do 200 stopni Celsjusza. Dowiedziałam się też, że ciasteczka te mogą jeść ludzie! Naprawdę!

Kolejną dobrą propozycją są ciasteczka pszenne doskonale regenerujące energię.

Składniki:
- dwie filiżanki białej mąki (przesianej),
- pół filiżanki zarodków pszennych,
- pół filiżanki drożdży piwowarskich,
- jedna filiżanka rosołu z kury,
- trzy łyżki oleju,
- 1/3 łyżeczki soli,
- pięć tabletek wapna (około 2000 milligramów calcium),
- trochę suszonego czosnku.

Miksujemy mąkę z zarodkami, drożdżami i solą. Dodajemy pozostałe składniki i dokładnie mieszamy i wyrabiamy ciasto. Rozwałkowujemy ciasto na 1-2-centymetrowy placek, a następnie wycinamy nożem lub formą pożądany kształt. Wycięte ciasteczka układamy na blasze, wkładamy do nagrzanego piekarnika do 180 stopni i pieczemy od 20 do 30 minut. Następnie wyjmujemy i pozostawiamy do wystygnięcia.

Nasza kochana wróżka Flo nie mogła zdradzić zaplanowanego na ten numer przepisu eliksir, dlatego też nie opublikujemy go. Przepraszamy w imieniu wróżki!

Florabelle

_________________
    L e t m e k i l l y o u.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Sylwia



Dołączył: 10 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 10, 2016 11:43 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum filestorm.forumoteka.pl Strona Główna -> Głos Filestorm Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group