Forum filestorm.forumoteka.pl Strona Główna filestorm.forumoteka.pl
Opis Twojego forum
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Lasek nad rzeką
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum filestorm.forumoteka.pl Strona Główna -> Park Filestorm
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Arieth
Uzdrowiciel



Dołączył: 16 Cze 2010
Posty: 265

PostWysłany: Pon Cze 27, 2011 4:33 pm    Temat postu: Lasek nad rzeką Odpowiedz z cytatem

Nad rzeką Filestorm rośnie mały, liściasty lasek. Daje wiele cienia, wspaniałe miejsce na wypoczynek dla wszystkich psów. Szczególnie polecamy w lato.
_________________
Moje:
Ta galeria, czarne bordery.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 10 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 10, 2016 11:47 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Iris
Uzdrowiciel



Dołączył: 11 Mar 2011
Posty: 257

PostWysłany: Pon Cze 27, 2011 4:39 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Prowadzona przez Arietha dotarła do małego lasku nad rzeką. Pięknie! Z radości jej ogon zaczął majtać się w lewo i prawo. spoglądała na każde drzewo z osobna i na wszystko razem. Spojrzała na towarzysza, który przyszedł tu razem z nią.
- Pięknie tu - rzekła tylko, nadal machając ogonem. Teraz zaczęła dostrzegać w Jasnym nie tylko przyjaciela, ale także... No właśnie kogo? Odpowiedź pojawi się niebawem. Chyba.

_________________


Maine galeria.
To tesh.

¤¤¤¤
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Arieth
Uzdrowiciel



Dołączył: 16 Cze 2010
Posty: 265

PostWysłany: Pon Cze 27, 2011 4:55 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ano, Aireth uznał to miejsce za uroczę, więc tu przyprowadził Iris. Borderka zaczęła machać ogonem, przez co rozprowadziła zapach cieczki. Owa woń dotarła do czarnego nosa jej towarzysza. A Arietho jak każdy samiec... nieco ogłupiał. Tak, więc jego zmysły były nieco przyćmione. Zaś to co czuł do Iryska, zaczęło się rozwijać i przekształcać w... właśnie, miłość czy zauroczenie? Potem się okaże. W każdym razie teraz dla niego nie było to ważne.
- Owszem, ale to miejsce i tak nie może pięknością dorównać ci. - i nie żeby był natrętny, ale po tych słowach najpierw otarł swój łeb o jej bok, a potem liznął ją po pyszczku.

_________________
Moje:
Ta galeria, czarne bordery.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Iris
Uzdrowiciel



Dołączył: 11 Mar 2011
Posty: 257

PostWysłany: Pon Cze 27, 2011 5:08 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No, u Iris to raczej zauroczenie nie występuje, bo jak już się zakocha, to na zabój i forever. Tak jak teraz. Czyli już wiadomo, kogo zaczęła widzieć w Jasnym. Teraz nieświadomie rozniosła po lasku zapach cieczki, uruchamiając w mózgu Arietha niejaką maszynę. Czy jego uczucia były prawdziwe czy też spowodowane wspomnianą wonią? Miejmy nadzieję, że to pierwsze.
- Dziękuję. - powiedziała nieco zaskoczona komplementem. Nie powiem, spodobało się to jej. Gdy Border otarł swój łeb o jej bok, a następnie liznął po pyszczku, po ciele Iris przeszedł dreszczyk, a zaskoczenie sięgnęło niemalże zenitu. Czy...?

_________________


Maine galeria.
To tesh.

¤¤¤¤
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Arieth
Uzdrowiciel



Dołączył: 16 Cze 2010
Posty: 265

PostWysłany: Pon Cze 27, 2011 5:18 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

A ja nie wiem do końca jak jest z Ariethem, ale chyba podobnie. Chociaż jego ojciec nie miał łatwo w życiu, ale w końcu wybrał właściwie. Może jego synowi uda się za pierwszym razem? Teraz jednak połowa jego to uczucia, druga - instynkt. Jednak ta pierwsza była na tyle silna, by Arietho na początku się grzecznie zalecał. Zaczął wydawać potulny dźwięk, coś na wzór mruczenia. Jeszcze raz liznął Iryska, a potem oparł łeb po jej bok i przeszedł tak po całości ciała. Był bardzo grzeczny jak na samca, który towarzyszy suczce z cieczką. Podszedł znów do przodu Borderki i trzeci raz dostała psiego całusa. Potem powoli podreptał do tyłu. Ułożył przednie łapy na jej ciele i stanął na tylnych. Potarł łbem o jej zad. Poczekał chwilę, gdyby chciała protestować. A potem... wszedł w nią i zaczął wykonywać szybkie ruchy. Czyli - czynił swą powinność.
_________________
Moje:
Ta galeria, czarne bordery.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Iris
Uzdrowiciel



Dołączył: 11 Mar 2011
Posty: 257

PostWysłany: Pon Cze 27, 2011 5:27 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

W takim razie dobrze. Wróżę im świetlaną przyszłość. Teraz zresztą i tak nie może Iris opuścić, a przynajmniej nie byłoby to w jego stylu. Kiedy po delikatnych zalotach Arieth w nią wszedł, po prostu poddała się przyjemności. Tak, to była dla niej przyjemność. W końcu dzieci i związek z wymarzonym i praktycznie rzec biorąc ukochanym partnerem to marzenie wielu suczek. I Iris była jedną z nich. Miała tylko nadzieję, że jej podejrzewania są słuszne i Jasny zamierza założyć z nią rodzinę. Póki co nie obchodziła ją różnica klanów czy jakiekolwiek inne przeszkody. Teraz w jej głowie gościły same przyjemne myśli. Podobało się jej to, co się aktualnie działo. Co jakiś czas mruczała i sapała z rozkoszy.
_________________


Maine galeria.
To tesh.

¤¤¤¤
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Arieth
Uzdrowiciel



Dołączył: 16 Cze 2010
Posty: 265

PostWysłany: Pon Cze 27, 2011 5:38 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dobrze, więc ja też wróżę im świetlaną przyszłość. Czyli powinno być nie najgorzej, jak mamy takie same zdanie. Zaś opuszczenie teraz Iryska naprawdę nie byłoby w jego stylu oraz nie zgodne z jego charakterem. Co z tego, że miłość uwolniła się, gdy działał głównie instynkt? Ano, większość suczek to uważa za spełnienie życia. Założenie rodziny, wychowanie dzieci, życie z ukochanym, który jest wierny. Zaś co do tego, czy Arietho by chciał założyć rodzinę z Iris... zapewne tak. Co do obecnej sytuacji - Border był dość młody, więc wigoru mu nie brakowało.(xD) Wykonywał ruchy coraz szybciej, a po jakieś chwili zaczął sapać.
- Ty mój słodki Irysku... - wyszeptał między sapaniami.

_________________
Moje:
Ta galeria, czarne bordery.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Iris
Uzdrowiciel



Dołączył: 11 Mar 2011
Posty: 257

PostWysłany: Pon Cze 27, 2011 5:55 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Słowa Arietha miło połechtały jej ego - w końcu była słodka, prawda? Natomiast to, że Arieth nie przestawał czynić swej powinności, napełniło Iris rozkoszą. Tym bardziej, że w jej myśli zaczęły wkradać się małe, puchate kuleczki, będące jej i Bordera dziećmi. Takie słodkie! Miała już obraz szczęśliwej rodzinki- dwa, większe czarno-białe psy a przy nich, rozproszone dookoła mniejsze Borderki. Świetna wizja, ale wracając do teraźniejszości...
- Arieth... - odszepnęła, ale nie znalazła odpowiedniego określenia określającego (XD) jej chyba-partnera. Sama też sapała i mruczała, a ostatnio do jej repertuaru dołączyły ciche jęknięcia. Spełnienie ogarnęło Iris od koniuszka nosa do pazura.

_________________


Maine galeria.
To tesh.

¤¤¤¤
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Arieth
Uzdrowiciel



Dołączył: 16 Cze 2010
Posty: 265

PostWysłany: Pon Cze 27, 2011 6:16 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dla Arietha była akurat najsłodsza na świecie, więc odpowiedź brzmi tak. Małe, puchate kuleczki... tak, widok zaprawdę uroczy. Borderowi dziwnie przypomniało się jego dzieciństwo, napełnione miłością. Miał nadzieję, że okaże się dobrym ojcem. A właśnie! Jak on powie ojcu, że zmienił stan cywilny, a jego partnerka już jest w ciąży? Jakoś to będzie. Teraz trza skupić się na jednym.
Wykonywał coraz szybsze ruchy. W końcu osiągnął szczyt rozkoszy oraz stracił wszystkie siły. Wyszedł i zszedł z Iris. Wyspał kolejny komplement :
- Jesteś cudowna, Irysku.

_________________
Moje:
Ta galeria, czarne bordery.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Iris
Uzdrowiciel



Dołączył: 11 Mar 2011
Posty: 257

PostWysłany: Pon Cze 27, 2011 6:36 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Przez ciało Iryska przeszedł prąd, wzmagany małymi drgawkami. Osiągnęła całkowite spełnienie. Tak, ten moment był wspaniały i pewnie nie zapomni go do końca życia, które, miejmy nadzieję, będzie długie i szczęśliwe.
- Mmmm - Borderka nadal rozkoszowała się tym zdarzeniem - Dziękuję, Arrr. - rzekła, wymrukując nową modyfikację miana Jasnego - Myślę i czuję, że niebawem nasza rodzinka się powiększy... Ale czy jesteśmy już rodzinką? - spytała, nieco zasmucona. Gdyby Uzdrowiciel zaprzeczył, świat Iri chyba by się zawalił. Mimo wszystko nadal była wesoła i widać to było w jej roześmianych oczach. Można by uznać, że smutek był udawany, ale nie zgadzało by się to z prawdą. Majtnęła ogonem, po czym siadła na wprost Arietha. Musnęła nosem jego nos, liznęła jego psi policzek po czym zmieniła miejsca tak, ab móc oprzeć głowę na jego karku. Było jej tak ciepło na sercu, dotykając fana komiksów. Nadal czuła te dreszcze, które przeszywały ją podczas TEGO. Miała teraz ochotę skakać i po psiemu śpiewać, mimo to tylko przymrużyła rozmarzone oczy, patrząc w dal niewidzącym wzrokiem...

_________________


Maine galeria.
To tesh.

¤¤¤¤
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Arieth
Uzdrowiciel



Dołączył: 16 Cze 2010
Posty: 265

PostWysłany: Pon Cze 27, 2011 7:08 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Arietho pewnie też tego nie zapomni, ale on jest sklerotykiem. Nie wielkim, ale zawsze. Zaś co do życia - niech razem maja to długie i szczęśliwe życie. Tak będzie chyba lepiej, cu?
- Jeszcze się pytasz, mój ty Irysku? - odrzekł czule, ale wesoło Border. Leżał, a sapanie powoli ustało. Ta chwila mu bardzo odpowiadała i chciałby, aby trwała wieki. Ale cóż... trzeba żyć dalej, prawda? Jednak na razie nie ruszał się z miejsca, myśląc tylko o jednej istocie - Iris.

_________________
Moje:
Ta galeria, czarne bordery.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Iris
Uzdrowiciel



Dołączył: 11 Mar 2011
Posty: 257

PostWysłany: Pon Cze 27, 2011 7:22 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ułożyła się obok Arietha, muskając jego polik. Ona też myślała tylko o partnerze. Ucieszyło ją, że są rodziną. "Irysek" też przypadł jej do gustu. I tak trwała, w tej radosnej, czułej ciszy, zakłóconej tylko już miarowymi oddechami. Dla nich świat się zatrzymał. Nawet wiatr nie wiał. Wszystko tkwiło w bezruchu, nie licząc tych dwojga. Iris nawet nie zastanawiała się, jak przekażą nowinę Ethanowi. Zresztą, była pewna, że się ucieszy. Nie każdego dnia zostaje się dziadkiem. Swoją drogą, ciekawe, czy pokolenie po Ir i Ar się powiększy, czy ograniczy się na czterech szczeniakach. Ciekawe... W każdym razie teraz Irysek czuła bezgraniczną radość. Co jakiś czas spoglądała na Jasnego, sprawdzając czy aby nie zniknął.
_________________


Maine galeria.
To tesh.

¤¤¤¤
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Arieth
Uzdrowiciel



Dołączył: 16 Cze 2010
Posty: 265

PostWysłany: Wto Cze 28, 2011 7:42 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No... Arieth w ogóle był radosny z obecnego stanu rzeczy. Tylko żałował, że Ariedale się wnuków nie doczekała. Tak... miał wielki uraz do Kłów i nawet małą ochotę im się za to cierpienie odpłacić. W sumie... można by zwołać zebranie klanowe... Tak, zaczął się znów zajmować rzeczywistością. Postanowił znowu myśleć tylko o partnerce. W końcu zaproponował pogodnie :
- Może odwiedzimy przyszłego dziadzia, Irysku?

_________________
Moje:
Ta galeria, czarne bordery.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Iris
Uzdrowiciel



Dołączył: 11 Mar 2011
Posty: 257

PostWysłany: Sro Cze 29, 2011 7:02 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ona też była w stanie uforii. Cały casz patrzyła na Arietha.
- Chętnie - odpowiedziała - Tylko gdzie on jest? Jeśli jest na zebraniu, to mnie tam nie wpuszczą... - dodała, bowiem słyszała wycie i krzyk Prett. Swoją drogą, przez chwile zastanawiała się nad przyszłością szczeniaków. Wszystko się ułoży - pomyślała i przestała się martwić. Powoli zaczęła się podnosić i wracać do rzeczywistości. Po chwili zmagania się z chęcią dalszego leżenie przy Ar'iem, siadła, dalej na niego patrząc. Partner w jeden dzień, nie ma co. Śmieszyło ją nieco, co cieczka może zrobić z samcem, choć z drugiej strony cieszyła się też z jej efektu. Niebawem narodzą się szczeniaki dwójki Borderów. Napełniało to Iryska wszechogarniająca radością. Zostanie matką. Nagle ta myśl uderzyła w nią z mocą kuli armatniej. Zostanę mamą. Trochę nieswojo jej było z tymi przemyśleniami, choć z drugiej strony niezmiernie tego pragnęła. Z lekka dziwnie się czuła, bo jeszcze niedawno nie miała partnera, a tu bum! - jest w ciąży. Zaraz potem oswoiła termin "mamusia" ze słowem "ja" i wszystko się unormowało. W wyobraźni już widziała siebie w otoczeniu małych brzdąców. I ich ojca, rzecz jasna.
- Niezłe ciacho z ciebie - powiedziała nagle. Żarty nadal się jej trzymała, chociaż jak najbardziej zgadzała się ze swoimi słowami. Chwilę potem cicho zachichotała i liznęła Uzdrowiciela w policzek.

_________________


Maine galeria.
To tesh.

¤¤¤¤
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 10 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 10, 2016 11:47 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Ethan
Członek Klanu



Dołączył: 23 Kwi 2010
Posty: 445

PostWysłany: Pią Lip 01, 2011 6:22 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ethan szukał swojego syna i zaczął od terenów Klanu Jasnych Ślepi, ale prócz nieudolnego zebrania nikogo tam nie znalazł. Postanowił więc kontynuować na wolnych terenach miasta. Kiedy zajrzał już do sklepu i nad rzekę, postanowił rozejrzeć się w pobliskim lasku i ewentualnie odpocząć, gdyż czuł ból w tylnej, uszkodzonej lewej nodze. I kogo zobaczył w lasku? Leżącą, przytuloną parkę Borderów. Uśmiechnął się, po czym chciał bezszelestnie oddalić się, nie przeszkadzając zakochanym, gdy nagle rozpoznał oboje.
- Arieth? Iris? - nie, nie był przestraszony, tylko zaskoczony. Każdy by był. Za chwilę się przyszły dziadek uspokoi.

_________________
    Love, love is a verb
    Love is a doing word

    Teardrop in the fire
    Fearless on my breath

    Nine night of matter
    Black flowers blossom


Zdj?cie_piosenka.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum filestorm.forumoteka.pl Strona Główna -> Park Filestorm Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3
Skocz do:  
Szybka odpowiedź
Użytkownik:
Wynik działania: 5+3 =


 
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group