Forum filestorm.forumoteka.pl Strona Główna filestorm.forumoteka.pl
Opis Twojego forum
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Domek nr 1 - dawny domek Sahary
Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum filestorm.forumoteka.pl Strona Główna ->
Opuszczony ośrodek turystyczny
-> Legowiska Ślepi
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sahara



Dołączył: 30 Mar 2010
Posty: 278

PostWysłany: Nie Lut 06, 2011 7:57 pm    Temat postu: Domek nr 1 - dawny domek Sahary Odpowiedz z cytatem

Legowisko Sahary znajduję się w dawnym domku kierownika. W środku są dwa pomieszczenia. W pierwszym znajduje się biurko i kilka szafek. W drugim zaś stare, ale wygodne łóżko ze skrzypiącymi sprężynami. Właśnie na nim śpi suczka. Na łóżku jest rozłożona pościel szara od kurzu. W pokoju leży zielony dywan z żółtymi kropkami. Okna w domku są duże, lecz ciemne, a drzwi drewniane, tak samo jak ściany i podłoga.

Sahara lubi gości, byleby przychodzili o normalnych porach ^_^


Dodane po 7343 godzinach 20 minutach:

Sahara przyszła z lekarstwem do swojego legowiska. Postawiła przy łóżku miseczkę, a sama położyła się na łóżku. Przymrużyła lekko oczy. Po upływie zaledwie kilu minut zasnęła. Była zmęczona.

Dodane po 145 godzinach 48 minutach:

I tak leciały Saharze kolejne dni. Piła lekarstwo i wygrzewała się w łóżku. Gdy już poczuła się lepiej, co nastąpiło teraz, postanowiła się przewietrzyć. Zaścieliła łóżko i stanęła przy wyjściu. Odwróciła się. Sprawdziła, czy aby niczego nie zapomniała zrobić. Po skutecznym namyśle wyszła z domku. [zt]
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 06 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Wto Gru 06, 2016 9:11 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Thalia
Strażnik w.



Dołączył: 06 Mar 2011
Posty: 236

PostWysłany: Sob Sie 06, 2011 12:02 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nie wiadomo, ile Kłów przyłączyło się do Thalii i Saint, nie wiadomo ilu Klanowiczów chciało kąpać się w promieniach sławy i chwały. Ilu dołączyło, by pokazać, że są, że trwają, że są gotowi wyjść z cienia i ukazać w pełnej krasie, pokazać zgrany Klan Cienistych Kłów... pokazać potęgę? Cieniści odżywali, budzili się z otępiającego snu, podnosili z popiołów. Znów mieli siać trwogę w sercach i zniszczenie na obcych terenach. Dzisiejszy dzień miał być jutrzenką Nowego Porządku. Ale nic nie uda się, jeśli wszyscy rozpierzchną się by zajmować własnymi sprawami i na nowo powiew obłudy zniszczy odbudowywane ruiny, zmiecie je do fundamentów. Czy ktoś się zjawił by pokazać, że jednak Kły są przygotowane by do tego nie dopuścić? Samojedka spojrzała w tył, za siebie. Patrzyła, czy nie zbliżają się jakieś sylwetki, czy nie widać błyszczących oczu i pędzących par łap. Potem odwróciła łeb i puściła linę, zostawiając półżywą Saharę pod opieką Wojowniczki. Zaczęła rozglądać się za czymś, co można by podpalić. Jej oczom ukazał się w końcu stos patyków, starych i spróchniałych. Zaczęła niezdarnie pocierać nimi, by uzyskać jakiś efekt, choćby najwątlejszą iskrę. W końcu jej oczom ukazało się coś na kształt ogniska. Zaczęła łapać pyskiem podpalone badyle w miejscach, gdzie ogień jeszcze nie sięgał i rzucać je pod domek Sahary. Niektóre wątłe płomienie gasły w locie, ale nareszcie drewniana ściana zajęła się ogniem. Kilka drewien wpadło przez okno i żywioł trawił budynek od środka. Thalia musiała jednak znieść kilka lekkich oparzeń i otrzeć się parę razy o ziemię, by nie spalić i samej siebie. Teraz z lubością patrzyła na budynek, który niegdyś był siedzibą Przywódczyni Jasnych. Drzwi były otwarte, wyważyła je wcześniej. Nikt nie mógł ich zobaczyć aż z domku nie zaczął wydobywać się dym. Wtedy Samojedka zawyła, a jej oczy skierowane były głównie na wrogie psy zgromadzone przed siedliskiem Alasci, niegdysiejszej Zastępczyni Sahary.
- Przybądźcie, Ślepia i rozkoszujcie się razem z nami widokiem, do którego doprowadziło wasze niedbalstwo i słabości!
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Pretty
Pomocnik Uzdr.



Dołączył: 07 Mar 2011
Posty: 397

PostWysłany: Sob Sie 06, 2011 2:06 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Lekkim truchtem przybiegła do pożaru. Musi być odważna... robi to tylko dla klanu. Weszła uciekając od ognia i zobaczyła...
-Kim jesteście, i co robicie na ziemiach naszego klanu! Krzyknęła i potem spostrzegła beżową labradorkę leżącą na ziemi.
-Skoro podpaliłyście ten domek, to chociaż oddajcie mi ją!- Krzyknęła stojąc dokładnie na przeciw Thalii.- Co ona wam zrobiła!? Dlaczego musicie obierać jej życie?!- Pomyślała o Carleyu. Może Sahara miała rodzinę? Dlaczego więc ma być odebrana jej wolność? Gdzie sprawiedliwość?
-Gdzie wy macie honor? Gdzie sumienie? - Powiedziała i spojrzała z pogardą na Thalię i Saint- Spójrzcie na wasz klan! Czy ma sens zabijanie niewinnych? - Pytała się próbując wejść w psychikę suk (płeć).

_________________


Rodzina [ta, która jest, cho?by daleko]: Carley (wiem, ?e mnie obserwujesz, wiem, ?e gdzie? tu jeste?, cho? ci? nie widz? - kotku, jestem nadal dla ciebie), dzieci: Laurel, Lilith, Shizuku (musz? was broni?, by nic wam si? nie sta?o. Pod skrzyd?ami ochroni?, przed po?arem - i to za ma?o. Musz? odpowiedzialn? by?, by?cie si? na mnie nie skar?yli. Musz? czujn? by?, by?cie kolejnej straty nie prze?yli...)
Przyjaciele [ci, którzy s?, pomagaj?, ale nigdy go nie zast?pi?]: Alasca i Mey (ich pomoc jest bezcenna, jednak czasem ich nie doceniam...)
Wrogowie [ci, na których nie mog? patrze?]: wszystkie K?y.


Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Thalia
Strażnik w.



Dołączył: 06 Mar 2011
Posty: 236

PostWysłany: Sob Sie 06, 2011 7:03 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Samojedka stała spokojnie, niewzruszona niczym skała. Biała, masywna postać na sztywnych łapach, gotowych w każdej chwili do skoku. Uszy postawione jak na alarm i oczy uważnie przeczesujące okolicę. Majestatycznej postaci dodawały makabrycznego akcentu plamy zaschniętej krwi, które zlepiły jej futro na tułowiu. Nakrapiana w purpurowe ślady boleści Thalia była gotowa do obrony, atakować póki co nie chciała. W końcu oczom Strażniczki ukazała się postać suczki, Pomocniczki Uzdrowiciela z wrogiego klanu. Tak marnie? Siedziba Przywódczyni się pali, kpiące nawoływania rozdzierają ciszę, a wrogowie z więźniem stoją w miejscu tak widocznym z otwartych drzwi domku numer dziewięć... Co to się z tym światem dzieje, już nawet nie ma kto bronić honoru swej sfory.
- Głupie pytanie - skwitowała pierwsze zdanie Pretty, a potem padła odpowiedź na "prośbę" o zwrócenie Sahary. - Komediodramat. Bawimy się w teatr dwunogów? Nie wiem, czy mam śmiać się czy płakać. Chyba po coś została schwytana, a podpalony budynek nie jest żadną rekompensatą... chyba, że wy, Ślepia, macie inny system wartości. W moim mniemaniu jeśli sama podpalam siedzibę wroga, tego zresztą porywam - to chyba mam w tym interes?
Pominęła rozpaczliwe pytanie, myśląc: Nam nic, Wam - wiele. Wszystkie słowa, które padły z gardła Cienistej brzmiały nadzwyczaj spokojnie, a jej zimne oczy wpatrywały się w Pretty, niemal wwiercając się w jej oczodoły. Thalia była wieczną zagadką, nie potrafiła okazywać emocji. A jednak nie była typowym Kłem. Nie zabijała przypadkowych ofiar, nie sprowadzała cierpienia dla zabawy i nie pozbawiała życia, jeśli nie było to absolutnie konieczne. Ale była oddana Klanowi. Drgnęła na wzmiankę o honorze i przemówiła przesłodzonym głosem, wpatrując się w rozmówczynię jeszcze intensywniejszym wzrokiem.
- A gdzie wy byliście, bohaterskie Ślepia, obrońcy uciśnionych? Gdzie byliście, gdy dwie wrogie suki wtargnęły na wasz teren? Gdzie byliście, gdy ich zapach roznosił się wokół domku numer trzy? Gdzie się podziewaliście, kiedy tuż pod waszym nosem porywano waszą Przywódczynię? Ja ci powiem, że słyszałam głosy dobiegające z niedaleka, wiedziałam, że ktoś tu jest. Ale nikt nie przybył ukochanej przewodniczce na ratunek - zamilkła, a potem podniosła głos. - A teraz pytam Cię o najważniejsze. Gdzie byliście, gdy zorientowaliście się, że nigdzie nie ma Sahary? Czy ruszyliście na poszukiwania, obmyślaliście strategie, planowaliście jak ją odbić, węszyliście jej zapach, przeszukiwaliście miejsca, w których była ostatnio by poszukać zniszczeń? No, powiedz! Czy wasz honor to siedzenie na kufrach i zajmowanie się uzupełnianiem pustych miejsc?!
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Charlotte



Dołączył: 27 Mar 2011
Posty: 101

PostWysłany: Nie Sie 07, 2011 10:21 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Czarna suczka znienacka pojawiła się za Pretty. Uśmiechnęła się wrednie i zachichotała nieco szaleńczo. Czy ta marna suka naprawdę myśli, ze ot, tak ja oddamy? Charlotta z wdziękiem podeszła do białej klanowiczki i z obrzydzeniem spojrzała na związana Saharę.
- Że coś tak okropnego chodziło po świecie.... - mruknęła i spojrzała w oczy suczki Border Collie. - Niestety większość zarazy nie została jeszcze wypleniona, ale już niedługo wstrętne szkodniki odejdą w niepamięć. - powiedziała, nie szczędząc obleg w stronę Jasnych Ślepi. Char z lubością wpatrywała się w płonący domek. A może lepiej podpalić je wszystkie? Mwah, zrujnujemy im te przesycone dobrem i innymi szaradziarstwami ziemię!
- Dobra robota. - mruknęła do Thalii, nadal wpatrując się w płomienie penetrujące mały domek. Ciekawe, czy Ślepia lubią lato na baaardzo gorąco. Chociaż w sumie, Char mało obchodziło czy ktoś coś lubił. Jedynym stworzeniem, o które Char była skora się troszczyć była jej młodsza siostra Louve. Czarna suczka była trochę zaniepokojona o siostrę, nie widziała jej już bardzo dawno. Oby nic jej się nie stało, bo nie ręczę za moja złość! To chyba najbardziej skierowane było do Ślepi. Ah, niech cierpią.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Haiku
Samotnik



Dołączył: 13 Mar 2011
Posty: 373

PostWysłany: Nie Sie 07, 2011 11:26 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Gwałtowny tupot łap był jedynym, co mogło zdradzić jego obecność, jednak był to odgłos tak nagły, że w trzasku palącego się drewna trudno było go dosłyszeć. Z tylnej strony domku pojawił się Haiku, gnający w stronę płomieni bez lęku czy trwogi. Pędził niczym wiatr, a jego silne łapy ryły podłoże. Nim ktokolwiek zdążył go dostrzec i zareagował, mieszaniec przyspieszył, by tuż przed chatką gwałtownie wybić się w powietrze. Celował w szklaną szybę, która ułamek chwili później roztrzaskała się, gdy Haiku wpadł do środka przez rozbite okno i upadł na podłogę. Zakasłał, ale szybko podniósł się, niezrażony pokaleczonymi łapami i nosem. Mrużąc ślepia przed dymem rozejrzał się, szybko dostrzegając zakneblowaną na ziemi Saharę. Doskoczył do niej natychmiast i zaczął ciągnąć sukę w kierunku wyjścia, torując sobie przejście barkami. Wtem dostrzegł suki z Klanu Cienistych Kłów, które strzegły wejścia. Puścił więc skórę na karku Sahary i zniżył łeb, na ugiętych łapach podchodząc bliżej nich.
- Przeklęte! Mało Wam ognia, zdziczałe dusze!? Czy może podpalacz za mało Wam zalazł za skórę!? - Warknął, jeżąc się i odsłaniając groźnie kły. Gotów był rzucić się na każdą z nich, byle tylko nie dać im kolejnych powodów do triumfowania. Już dwa razy pokonał ich Klan, to zrobi to i po raz trzeci.

_________________
俳句
Haiku to barwny mieszaniec o bia?ym futrze z marmurowymi znaczeniami, lodowatych ?lepiach, smuk?ej, ale silnej budowie i tajemnicy skrywanej w duszy. To ?ywy sekret, którego nie pozna? nawet on sam, a ka?dy dzie? przynosi mu now? wiedz?. Pies zdaje si? by? zagubiony i stracony w prawdziwym ?wiecie, gnaj?cy za snem, który zdaje si? nigdy nie spe?ni?. Jest pe?en zagadek, a jego umys?, cho? m?ody i do?? ?wie?y, jest nadpsuty chor? psychik?, która powoli ogarnia i wype?nia go do cna. Jego celem jest ?ycie, si?? - emocje, mistrzem - do?wiadczenie, a bóstwem - Ruda.
'Je?li kiedykolwiek spotkasz kogo? takiego, nie staraj si? zrozumie?, po prostu w niego uwierz, zaufaj i daj ?y? w spokoju. Je?li uzna ci? za kogo? warto?ciowego - wróci w chwale, je?li nie - ... Nie chcesz wiedzie?, do czego mo?e si? posun??... '

~ Z wyrazami szacunku,
Wasz Haiku.

*** Galeria Haiku ***
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Pretty
Pomocnik Uzdr.



Dołączył: 07 Mar 2011
Posty: 397

PostWysłany: Nie Sie 07, 2011 1:00 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

//Haik, ona jest przywiązana XD

Nie dała po sobie poznać, że uderzył ją fakt, że jej klan nic nie robił... a może kły blefują?
-A czy śledziłaś każdego z członków naszego klanu, żeby wiedzieć, że nie posieliśmy żadnego działania? Czy wasz szpieg rozdwoił się i chodził za każdym z nas?- Syknęła ironicznie i zaśmiała się drętwym chichotem. Ona sama tego nie wiedziała. Przecież była na terenach wieczornych i leczyła chorych... Chorego. Carleya nie uleczyła...
-Z pozoru jesteście takimi samymi psami jak my. Tak samo stąpamy po gruncie z nienawiścią do siebie. Jednak to wy szukacie tego, czego nie ma. Szukacie zwycięstwa.- Powiedziała.- No cóż... możecie nie zrozumieć tego, co powiedziałam. W końcu... widzicie tylko zło. Mechanicznie walczycie, bo to wasz nawyk. Wasze dusze i umysły, to jedne, wielkie mechanizmy, które robią to, co każe im jeden pies. Nic nie myślicie. Nie przemyślicie, że istnieje też inne rozwiązanie. Patrzycie tylko w przeszłość. I tym się różnimy.- wolno mówiła patrząc Thalii w oczy. Nie znała Sahary, ale bolało ją to, co biała suka powiedziała o niej.
Nagle coś się stało... coś, czego Pretty nie mogła pojąć... czyżby to Haiku?
-Haiku... co ty tu robisz!? Przecież może Ci się coś stać! Możesz zginąć! Czy ci nie mało?- powiedziała przejmując się o tego dobrego psa, który tak wiele zrobił dla jej klanu. Za wiele. To może się dla niego źle skończyć. A dlaczego ma tak być, jeżeli nie należy do Jasnych Ślepi? Koniec ofiar. Nie może być ani jednego więcej martwych psów ze strony Jasnych!
-Będę robiła wszystko, żebyście byli przeklęci!- Warknęła w stronę Thalii i naprężyła wszystkie mięśnie.

_________________


Rodzina [ta, która jest, cho?by daleko]: Carley (wiem, ?e mnie obserwujesz, wiem, ?e gdzie? tu jeste?, cho? ci? nie widz? - kotku, jestem nadal dla ciebie), dzieci: Laurel, Lilith, Shizuku (musz? was broni?, by nic wam si? nie sta?o. Pod skrzyd?ami ochroni?, przed po?arem - i to za ma?o. Musz? odpowiedzialn? by?, by?cie si? na mnie nie skar?yli. Musz? czujn? by?, by?cie kolejnej straty nie prze?yli...)
Przyjaciele [ci, którzy s?, pomagaj?, ale nigdy go nie zast?pi?]: Alasca i Mey (ich pomoc jest bezcenna, jednak czasem ich nie doceniam...)
Wrogowie [ci, na których nie mog? patrze?]: wszystkie K?y.


Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Thalia
Strażnik w.



Dołączył: 06 Mar 2011
Posty: 236

PostWysłany: Nie Sie 07, 2011 1:22 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Słuchała znudzona tych wywodów o wyższości dobra nad złem. Nie skomentowała też słów Charlotte: "Dobra robota". Nie traktowała porwania Przywódczyni Jasnych jako dobrej zabawy, to był jej priorytet. Chciała przysłużyć się Klanowi. Skinęła więc swej koleżance łbem, tym samym wyrażając podziękę za docenienie jej pracy. Nie mówiła też, że ma zamiar porwać innych członków Ślepi. Może miała, ale nie chciała ich wszystkich zabijać. W końcu odezwała się, mając wyćwiczoną odpowiedź na wszystkie zarzuty Jasnej.
- Po co miałam was śledzić, bierni głupcy? Po cóż wysyłać naszych Szpiegów, zabierać ich cenny czas i niepotrzebnie męczyć Klanowiczów? Przecież wystarczyła wiedza, że nikt nie śledził mnie. Zapach Sahary był niczym ulotna poszlaka, ciągnął się za nią. A najwięcej tego smrodu było w końcu na naszych terenach, gdzie została zaciągnięta i w jednym miejscu gniła, czekając na wybawców. Nie przybyli - przerwała, a potem ciągnęła dalej, już gdy mięśnie Pretty były napięte, a z jej ust padły ostatnie słowa. - Czary mary, hokus pokus... niech na głowie rośnie krokus? - skwitowała z ironicznym uśmiechem. - Widzisz, też uważam, że wcale się tak bardzo nie różnimy. Jesteś gotowa mnie zabić, gdybym zagroziła twoim przyjaciołom czy rodzinie? Jesteś gotowa mnie zabić, jeśli moja osoba może zniszczyć wasz klan?
Zmrużyła wyzywająco oczy, patrząc na Pomocniczkę Uzdrowiciela z pewną arogancją i zachętą. Jeden raz szybko zerknęła na ignorowanego dotąd Haiku, gotowa bronić się przed ciosami z różnych stron.
- I skąd wiesz, że ktoś zlecił mi to porwanie? Masz mylne pojęcie o naszej zaradności. My potrafimy coś zrobić sami - te słowa były przesączone jadem, a jednocześnie mocne niczym uderzenie bata.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Charlotte



Dołączył: 27 Mar 2011
Posty: 101

PostWysłany: Nie Sie 07, 2011 1:43 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jak bardzo trzeba ślepym być, żeby nie zauważyć psa związanego przed domkiem? To pytanie właśnie zadawała sobie Charlotta, gdy Haiku widocznie z odsieczą wskoczył do płonącego domku. Pokręciła nosem nad jego głupotą. Nie pachniał żadnym klanem - z pewnością musiał być Samotnikiem.
- Zmiataj stąd. - syknęła Charlotte. - To sprawa czysto klanowa, nie mieszaj się Samotniku. - suczka nabrała obaw, ze Ślepia zdążyły przekabacić na swoja stronę kilku Samotników - byłby to niekorzystny obrót spraw. Wtem odezwała się Pretty. O Aizuz...Co ona wygaduje! Char zaczęła powoli uważać, ze Pretty to najgorszy Ślep w całej okolicy. Więdły jej uszy od tego ''mądrego'' gadania.
- Ojej, uważaj bo się popłacze. - zaśmiała się. - Może i jest kilka rozwiązań...Ale jedno jest tylko najskuteczniejsze. - uśmiechnęła się okropnie czarna suczka. - Biedne Ślepia...Cóż zrobią bez swojej Saharci. - przeszła obok Pretty i kopnęła związaną labradorkę. Była w swoim żywiole. Wiedziała, ze upokorzone psy mogą zaatakować, ale wiedziała co robić. Podeszła do Thalii i szepnęła jej coś na ucho, tak, że tylko ona mogła to słyszeć.
- W przypadku gdyby zaatakowali, powiem, ze zabijemy ją - puściła do niej oczko, na potwierdzenie, ze wie co robi.
- Ekhem. Pamiętajcie, ze gdy zaatakujecie wasza ukochana Przywódczyni zginie strawiona przez płomienie. - i znów stanęła obok Thalii. Jej przekrwione oko ciągle obserwowało Pretty, serce zaś biło jak szalone. Ciekawa, czekała na rozwój wydarzeń.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Pretty
Pomocnik Uzdr.



Dołączył: 07 Mar 2011
Posty: 397

PostWysłany: Nie Sie 07, 2011 2:06 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nadal nie dała po sobie poznać, że kryje w sobie wielką wściekłość... Była spokojna. Na pozór.
-Skoro to takie "obrzydliwe stworzenie" to dlaczego ją przenosiłaś? Czemu fatygowałaś się? Dlaczego brudziłaś dobie ręce? A skąd wiesz, że ktoś cię nie śledził? A skąd wiedz, że na krzakami właśnie kryło się widmo śmierci?- Powiedziała, choć czuła, że te słowa nie były trafne. Nie... na pewno nie były. Przymrużyła lekko oczy, nie tracąc czujności.- nie wiesz, jaką mamy taktykę. Czy uzgadnialiśmy ją, czy w ogóle jej nie mamy. Nie wiesz, co planujemy i nigdy nie dowiesz się, jaka tak naprawdę stawka jest w naszej grze. I chodź wypowiedzieliście nam wojnę, nadal walka się toczy, i nigdy nie przestanie. Bo Klan Jasnych Ślepi nadal będzie żył. I to właśnie o życie tu chodzi.- Powiedziała, lecz potem usłyszała pytania ze strony Thalii
-Oczywiście, że jestem gotowa walczyć. jestem gotowa oddać swoje własne życie na moją rodzinę, przyjaciół i klan. -Powiedziała jeszcze bardziej naprężając mięśnia w każdej chwili gotowe do ataku.
Wtem usłyszała słowa Charlotte
-Zostaw go w spokoju. Ma licencję wchodzenia na nasze tereny- Skłamała. Żaden przywódca nie pozwolił nikomu spoza klanu wchodzić na tereny Jasnych, jednak po tym, czego Haiku dokonał, to może się zmienić. Bardzo szanowała tego psa pełnego rozwagi i pomysłów.
-Ja radziłabym płakać wam ale nad naszym klanem, tylko nad żałosnością waszego.- Po chwili spojrzała ironicznie na Charlotte, i uśmiechnęła się ironicznie.- Uspokój się czarna damo. Spokojnie. Wdech... wydech... wdech.. wydech. Na prawdę pomaga.- Powiedziała i zaśmiała się.

_________________


Rodzina [ta, która jest, cho?by daleko]: Carley (wiem, ?e mnie obserwujesz, wiem, ?e gdzie? tu jeste?, cho? ci? nie widz? - kotku, jestem nadal dla ciebie), dzieci: Laurel, Lilith, Shizuku (musz? was broni?, by nic wam si? nie sta?o. Pod skrzyd?ami ochroni?, przed po?arem - i to za ma?o. Musz? odpowiedzialn? by?, by?cie si? na mnie nie skar?yli. Musz? czujn? by?, by?cie kolejnej straty nie prze?yli...)
Przyjaciele [ci, którzy s?, pomagaj?, ale nigdy go nie zast?pi?]: Alasca i Mey (ich pomoc jest bezcenna, jednak czasem ich nie doceniam...)
Wrogowie [ci, na których nie mog? patrze?]: wszystkie K?y.


Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Biała



Dołączył: 07 Maj 2010
Posty: 640

PostWysłany: Nie Sie 07, 2011 2:11 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

    Biała suka dość szybkim krokiem pojawiła się przed domkiem Sahary. Z kamienną miną, wpatrując się chłodnym spojrzeniem w Pretty usiadła za suczką. Jej uwagę zwrócił idiotyczny czyn Haika... Po kiego czorta wskoczy w ten ogień.. Głupiec.. -Pretty mogło przerazić dość głośne warczenie za jej plecami oraz ostry wzrok Cienistej.
    -Przeklęci..? -Powtórzyła jak echo z odrazą. -Czy dusze, które są zdolne tylko do zła mogą być jeszcze bardziej przeklęte..?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Pretty
Pomocnik Uzdr.



Dołączył: 07 Mar 2011
Posty: 397

PostWysłany: Nie Sie 07, 2011 2:19 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

W jednej chwili gwałtownie odwróciła się w stronę Białej, ale tak, by być bokiem do Thalii. Nie może pozwolić na to, by była otoczona.
-Owszem. Jesteście już przeklęci. Ale możecie być bardziej.- Rzekła mając na myśli coś jeszcze innego. Gorszego.
W jednej chwili coś ją tknęło. Przecież ona gdzieś widziała Białą! Nagle wyszczerzyła kły. W jej głowie pojawił się widok. Widok jej synka i jej... przecież to ona chciała mu zrobić krzywdę na palących się wrzosowiskach! Nie ujdzie jej to płazem... Nie teraz, bo jest jeszcze wiele innych kłów. Policzy się z nią. Musi.

_________________


Rodzina [ta, która jest, cho?by daleko]: Carley (wiem, ?e mnie obserwujesz, wiem, ?e gdzie? tu jeste?, cho? ci? nie widz? - kotku, jestem nadal dla ciebie), dzieci: Laurel, Lilith, Shizuku (musz? was broni?, by nic wam si? nie sta?o. Pod skrzyd?ami ochroni?, przed po?arem - i to za ma?o. Musz? odpowiedzialn? by?, by?cie si? na mnie nie skar?yli. Musz? czujn? by?, by?cie kolejnej straty nie prze?yli...)
Przyjaciele [ci, którzy s?, pomagaj?, ale nigdy go nie zast?pi?]: Alasca i Mey (ich pomoc jest bezcenna, jednak czasem ich nie doceniam...)
Wrogowie [ci, na których nie mog? patrze?]: wszystkie K?y.


Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Charles
Wojownik



Dołączył: 06 Kwi 2011
Posty: 67

PostWysłany: Nie Sie 07, 2011 4:00 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Charles biegł jak najszybciej. Musiał dotrzeć do domku. Nagle wyczuł swąd Kłów. Wtedy poczuł w sobie złość. Ten zapach dał mu więcej sił i z większą prędkością dotarł do płonącej chatki Sahary. Zahamował, specjalnie wyrzucając ziemię, którą wyrył, na zgromadzone Kły.
- Widzę, że kanalie przepełnione sztucznym złem znowu bawią się ogniem. nie za mało wam? - warknął jeżąc sierść. Coś się w nim przełamało. Zaistniała sytuacja przełamała barierę między jego wrodzonym dobrem, a wściekłością dzikiego zwierze żyjącego na wolności. Teraz nie przypominał tego dżentelmena. Wyglądał jak zupełnie inna osoba. Miodowe ślepia wypełniły się złością i nienawiścią do psów z Klanu Cienistych Kłów. Już za wiele zrobili.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Alasca
Zabójca



Dołączył: 25 Gru 2010
Posty: 209

PostWysłany: Nie Sie 07, 2011 4:50 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Alasca wypadła ze swojego domku, gdzie przy drzwiach wisiała srebrna błyszcząca dziewiątka i puściła się biegiem po zaniedbanej ścieżce. Z jej siedziby wydaje się to dość blisko, ale od domku numer jeden dzieliło ją siedem innych, więc było trochę biegu. Jednak biegało się już dalej, w dodatku w śniegu i razem z saniami. Ale były jeszcze inne psy...
Znowu zbiera jej się na wspomnienia, zresztą już tak odległe, jak inna epoka. Otrząśnij się! Potrząsnęła białą głową i zmarszczyła brwi. Srebrne futro powiewało pod wpływem powiewu wiatru. Łapy co chwila zmieniały się. Domek numer siedem, sześć, pięć. Jeszcze trochę. Trzy, dwa...
Jest. Już ich słyszy. Skoczyła między domki, z drugiej strony tamtych. Pewnie ktoś już ją zobaczył. Przysłuchiwała się jeszcze chwilę głosom, po czym ruszyła.
- Tak... To było oczywiste, że to wy, naprawdę - rozległ się zimny głos gdzieś za Charlotte i dopiero teraz pokazała się Alasca, wyprostowana, z kamiennym wyrazem pyska i opanowana. Kątem lodowego oka dostrzegła biszkoptową Saharę, co ruszyło ją dogłębnie, ale na zewnątrz nic się nie zmieniło. Zauważyła Pretty, Charlesa - już dotarł - i Haiku, nie kto inny.
- Znowu urządzacie zabawę w podpalanie? Proszę... - rzuciła ironicznie - Co tym razem jeszcze chcecie zniszczyć? Oprócz tego, co już zrobiłyście - spojrzała lodowym wzrokiem na Saharę. Przecież zna ją dobrze. Alasca, teraz z pozoru spokojna i zimna, w środku niej aż się gotowało.

_________________


Pos?uchaj...
Stój, zamknij
?lepia i...
Pos?uchaj.
Pos?uchaj, jak
Wiatr szepcze ci do ucha...
Nie. Nie patrz na mnie, tylko s?uchaj.
Nie odrywaj my?li od wa?nego przekazu...
S?uchaj.
Nie odczytasz tego szeptu od razu...
Musisz trwa? w
wietrze zimy srebrzystej...
Tak mro?nej, tak pi?knej, o duszy delikatnej i czystej.
Pos?uchaj...
Co s?yszysz?
Wiesz ju??
A teraz otwórz
?lepia i spójrz. Czyje to spojrzenie?
Czy czujesz moj? obecno??, która daje ?ycia tchnienie?
Tak... Srebro zimy to ja.
Dusza
srebrzysta.
I tak krystalicznie czysta.


Pretty stworzy?a dla mnie ten wiersz,
Angel - wykona?a avatar.
Dzi?ki wielkie! Uwielbiam was.


My avatars: xx
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 06 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Wto Gru 06, 2016 9:11 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Pretty
Pomocnik Uzdr.



Dołączył: 07 Mar 2011
Posty: 397

PostWysłany: Nie Sie 07, 2011 5:03 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Pretty zmarszczyła brwi, i warknęła na Białą. Ta najwięcej jej podpadła. To ona chciała zrobić coś Shizuku...
Po chwili jednak przybyły posiłki... do bitwy na głosy? Coś w tym rodzaju. Najpierw Charles. Mimo tego nie przestawała być czujna. Potem w domku Sahary pojawiła się jej srebrna przyjaciółka. Było jej raźniej... o wiele raźniej...
-Umiecie tylko psuć.. niszczyć. Odbierać życie.- Zwalniała powoli. Jej oddech stał się równy, wolny... jakby spokojny. To myśl o jej zmarłym partnerze dawała jej siły. Przecież mu obiecała, że załatwi swoją "drugą sprawę". To było najważniejsze, choć ponad to było bezpieczeństwo dzieci. Zostały teraz tam same! Owszem. jest tam Mey, jednak ona też może zaraz tu przybyć! Oby nie... Tylko jej ufała z całego zgromadzenia, które zostało w domku Alasci.
W jej głowie kłębiły się najgorsze myśli. W tej chwili Pretty była jednym, wielkim kłębkiem nerwów. Bała się o swoje dzieci. Jest taka bezmyślna i nierozsądna!
Chociaż teraz musi być rozważna. Jeden, nieprzemyślany ruch, i wszystko stracone. Choć mała rzecz, najdrobniejsza, może wpłynąć na całe jej życie. Co to za odpowiedzialność? Żeby zostawiać swoje dzieci w cieniu ryzyka? Nie może Odejść... Kły mogą pójść za nią, i sprowadzić jeszcze większe nieszczęście. Tak. oni to jedno, wielkie nieszczęście.

_________________


Rodzina [ta, która jest, cho?by daleko]: Carley (wiem, ?e mnie obserwujesz, wiem, ?e gdzie? tu jeste?, cho? ci? nie widz? - kotku, jestem nadal dla ciebie), dzieci: Laurel, Lilith, Shizuku (musz? was broni?, by nic wam si? nie sta?o. Pod skrzyd?ami ochroni?, przed po?arem - i to za ma?o. Musz? odpowiedzialn? by?, by?cie si? na mnie nie skar?yli. Musz? czujn? by?, by?cie kolejnej straty nie prze?yli...)
Przyjaciele [ci, którzy s?, pomagaj?, ale nigdy go nie zast?pi?]: Alasca i Mey (ich pomoc jest bezcenna, jednak czasem ich nie doceniam...)
Wrogowie [ci, na których nie mog? patrze?]: wszystkie K?y.


Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum filestorm.forumoteka.pl Strona Główna ->
Opuszczony ośrodek turystyczny
-> Legowiska Ślepi
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następny
Strona 1 z 4
Skocz do:  
Szybka odpowiedź
Użytkownik:
Wynik działania: 2+2 =


 
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group