Forum filestorm.forumoteka.pl Strona Główna filestorm.forumoteka.pl
Opis Twojego forum
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Domek nr 9 - Alasca
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum filestorm.forumoteka.pl Strona Główna ->
Opuszczony ośrodek turystyczny
-> Legowiska Ślepi
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Alasca
Zabójca



Dołączył: 25 Gru 2010
Posty: 209

PostWysłany: Sob Gru 25, 2010 11:10 pm    Temat postu: Domek nr 9 - Alasca Odpowiedz z cytatem

Domek, w którym mieszka Alasca, jest zwyczajny. Są w nim dwa większe pokoje i jeden mniejszy. W pierwszym, o szaro-fioletowych ścianach, znajduje się duży drewniany kufer pomalowany na szaro, półka wisząca na przeciwległej ścianie, dwie szafki, stół i kilka krzeseł. W drugim, o błękitno-białych ścianach w rogu stoi podwójne łóżko, gdzie śpi Alasca. Pościel jest ciemnoniebieska, a nad łóżkiem wisi jeszcze jedna półka. Na podłodze leży granatowy, puchaty, trochę błyszczący dywan. Okna wpuszczają dużo światła dziennego, jak i księżycowego. Okiennice pozwalają je ograniczyć. Drewniane drzwi są szczelne, wyposażone w małą, zakrywaną szybkę. Są zamykane na klucz, więc bez jej zgody nikt się do środka nie dostanie.
Do mniejszego pokoju wstęp ma tylko Alasca, tylko ona ma klucz. To pomieszczenie o ciemnych ścianach i tylko małe okienko daje jakieś światło. Niezwykle puchaty koc dale Alasce chwilę wytchnienia w ciszy i samotności.

Alasca ma też specjalną skrzynkę wypełnioną po brzegi różnymi składnikami. Za ich pomocą może jeden raz zrobić każdą z istniejących trucizn lub antidotów. Mikstury, których nie może już zrobić:
- ignis-acidus,
- Oria,
- Agrana.

Alasca lubi gości, ale nie cierpi całodobowych odwiedzin. Goście mile widziani o normalnych porach Very Happy


***

Alasca szła już dosyć długo - z terenów KWD do jej domku był kawał drogi. Gdy przechodziła obok domku nr 3 usłyszała głosy. Nie, to na pewno nie było KCK - najpewniej przynieśli wykończonego Arietha. Postanowiła się jednak nie mieszać - zbyt dużo psów nie jest zbyt dobrym rozwiązaniem. W końcu dotarła do swojego domku nr 9 - srebrna dziewiątka błyszczała przy drzwiach w promieniach wiosennego słońca. Popchnęła drzwi i weszła do środka. Odstawiła tobołek na stół, po czym włożyła klucz do zamka i przekręciła. Drzwi zamknięte, nikt nie wejdzie.

Huska chwyciła tobołek i podeszła do niskiego stoliczka przy szarym kufrze. Położyła na nim (stoliczku) tobołek i rozwinęła go. Potem otworzyła kufer i wyjęła z niego miseczkę. Przelała do niej zawartość buteleczki, czyli wodę. Składniki z tobołka rozłożyła już na stole, więc chwyciła zielony barwnik i jad kobry. Dodała oba składniki, po czym odczekała chwilę. Gdy woda się zabarwiła, Alasca podniosła szklaną płytkę i ostrożnie położyła na powierzchni. Podniosła flakonik z ropą i polała nią płytkę. Otworzyła pudełko z trocinami i posypała nimi płytkę oraz zielony wywar wokół płytki. Problem stanowi ogień, ale ten problem Huska rozwiązała. Otworzyła drzwi i wybiegła przed domek. Skręciła i pobiegła za domek. Chwyciła gałązkę i położyła na przygotowanym kiedyś kamieniu. Chwyciła drugi i mocno potarła o drugi. I znów. I znów. W końcu iskra przeskoczyła na gałązkę. Alasca podniosła ją jak pochodnię. Kilka iskier zatliło się obok, ale Huska zdusiła wszystkie od razu, by zapobiec pożaru. Wróciła do domku i podpaliła trociny na szybce. Wystarczy Wrzuciła gałązkę do innej miseczki z wodą, czym zagasiła ogień. Podeszła do drzwi i zamknęła je na klucz, po czym wróciła do stolika, usiadła i czekała.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 03 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 03, 2016 12:35 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Thalia
Strażnik w.



Dołączył: 06 Mar 2011
Posty: 236

PostWysłany: Pią Kwi 15, 2011 5:57 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

MC

Nie mam tu za bardzo co pisać, no i mi się nie chce. Em...
Alasca wykorzystała dobre składniki, dobrej jakości. Wszystko robiła ostrożnie i zgodnie z instrukcją, którą zapewne znała na pamięć. I tak oto gałązka podpaliła ropę, ta buchnęła sporym płomieniem niemal parząc Zastępczynię. No i w końcu powoli, powoli zapaliła się reszta trocin. I w końcu stopiło się szkło. A dalej nic. Przed Husky stała mikstura ciemniejsza od mięty. Jednak radziłabym przelać ją do grubszego pojemnika, bo... naczynko w jednym miejscu sczerniało, a jego ścianka miała teraz jakby trochę cieńszą, zżartą warstwę.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Alasca
Zabójca



Dołączył: 25 Gru 2010
Posty: 209

PostWysłany: Pią Kwi 15, 2011 6:22 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kąciki pyska Huskiej uniosły się w prawie niezauważalnym uśmiechu. Odwróciła się ku skrzyni i chwilę w niej szperała. Musiała się pospieszyć, bo miseczka mogła długo nie wytrzymać. W końcu, z pełnego szpargałów pudła, wyłowiła spore pudełko. Postawiła je na stole i podniosła wieko. Sześć flakoników, niezbyt dużych oraz jedna większa butelka. Wszystkie z podwójnymi ściankami, wzmocnione, kwas nie przecieka, czy jakoś tak. Substancji było sporo. Chwyciła miskę i ostrożnie przelała truciznę najpierw do małych flakoników, potem do większej butelki. Wszystkie flakoniki równały się butelce, więc substancja była rozlana równo. Poza tym było jej dwa razy więcej, więc to tak, jakby miała dwie. Po co tłumaczyć? Zamknęła wszystko szczelnie i podeszła do szafki. Wyciągnęła z niej metalową skrzyneczkę zamkniętą na klucz. Włożyła tam truciznę, zamknęła i ruszyła do małego pokoju. Otworzyła zamek kluczem, weszła i wyszła już bez skrzynki. Ukryła klucze gdzieś w domku i wróciła do stolika. Umyła sprzęt, schowała i jeszcze raz podeszła do szafki. Wyjęła mały skórzany woreczek na rzemyku i schowała do niego flakonik z Ignis, który zostawiła na stole. Zawiesiła go na szyi i ukryła pod sierścią, skąd wypadł jej amulet. Kieł. Spojrzała na niego i z powrotem ukryła. Popchnęła drzwi wejściowe, wyszła, zamknęła na klucz, który schowała w skrytce i poszła w sobie tylko znanym kierunku. [zt]
_________________


Pos?uchaj...
Stój, zamknij
?lepia i...
Pos?uchaj.
Pos?uchaj, jak
Wiatr szepcze ci do ucha...
Nie. Nie patrz na mnie, tylko s?uchaj.
Nie odrywaj my?li od wa?nego przekazu...
S?uchaj.
Nie odczytasz tego szeptu od razu...
Musisz trwa? w
wietrze zimy srebrzystej...
Tak mro?nej, tak pi?knej, o duszy delikatnej i czystej.
Pos?uchaj...
Co s?yszysz?
Wiesz ju??
A teraz otwórz
?lepia i spójrz. Czyje to spojrzenie?
Czy czujesz moj? obecno??, która daje ?ycia tchnienie?
Tak... Srebro zimy to ja.
Dusza
srebrzysta.
I tak krystalicznie czysta.


Pretty stworzy?a dla mnie ten wiersz,
Angel - wykona?a avatar.
Dzi?ki wielkie! Uwielbiam was.


My avatars: xx
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Miria
Przywódca



Dołączył: 29 Paź 2010
Posty: 582

PostWysłany: Nie Kwi 17, 2011 2:46 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

W domku Zastępczyni Ślepi pojawiła się nagle Wieczorna. Weszła do domku bez problemu. Wiedziała, gdzie jest jaki klucz i znała wszystkie skrytki. Nawet położenie trucizny Ignis-acidus czy składników na inne eliksiry nie było jej obce. Tak więc bez zbędnego szukania weszła do siedziby Alasci i sięgnęła po odpowiednie składniki. A cóż to wyjęła? Na początek znalazła dwie miski, a potem sięgnęła po owoc agrestu i dwa liście dzikiej róży. Oprócz tego potrzebna jej była żywica sosny,którą znalazła w jakimś średniej wielkości słoiczku. Obok niego leżało dziesięć igieł świerku, jakiś kieł (chyba dzika?) i dwa rybie ogony. To również się jej przyda.
No i czas zacząć działaś. Wpierw do jednej z dwu misek wrzuciła owoc agrestu i dwa liście dzikiej róży. Potem zaczęła je ciąć pazurem. Na małe kawałeczki. Dokładnie i dość sprawnie. Małe, malutkie... chyba wystarczy. Wytarła łapy i spojrzała na swoje dzieło.
Następnie odwróciła się do drugiej miski. Wzięła kilkanaście głębokich wdechów i do naczynia wlała wodę z butelki. Wszystkie pozostałe składniki, których nie użyła do przygotowania Argany wrzuciła do tej misy. Zamieszała wszystko energicznie. Nie robiła tego zbyt długo, lecz ile było konieczne. Gdyby kły wypłynęły na wierzch, wyjęłaby je szybko za pomocą małej siatki i wyrzuciła do pudełka stojącego obok i zasłoniła misę drewnianą deską, przygotowaną uprzednio. Ale czy dobrze robiła Orię i antidotum na nią?

// MC? //
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Alasca
Zabójca



Dołączył: 25 Gru 2010
Posty: 209

PostWysłany: Nie Kwi 17, 2011 3:00 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

MC
Zacznijmy od trucizny: Uzdrowicielka wymieszała wszystko dokładnie, tak więc składniki połączyły się dobrze. Wreszcie kły wypłynęły na wierzch, a reszta stopiła się, co było znakiem, że trucizna była gotowa. Kły wrzucone do pudełka były przesiąknięte, więc należałoby je szybko wyrzucić. Co do misy, deska zatamowała opary na trochę, ale lepiej przelać ją do czegoś szczelniejszego, bo powoli Oria przedzierała się przez deskę.
Co do antidotium, liście i owoce były posiekane drobno, przez co zaczęły już oddawać soki. Trzeba jednak było odczekać jakiś czas, więc na razie gotowa była Oria. Trzeba tylko przelać.

_________________


Pos?uchaj...
Stój, zamknij
?lepia i...
Pos?uchaj.
Pos?uchaj, jak
Wiatr szepcze ci do ucha...
Nie. Nie patrz na mnie, tylko s?uchaj.
Nie odrywaj my?li od wa?nego przekazu...
S?uchaj.
Nie odczytasz tego szeptu od razu...
Musisz trwa? w
wietrze zimy srebrzystej...
Tak mro?nej, tak pi?knej, o duszy delikatnej i czystej.
Pos?uchaj...
Co s?yszysz?
Wiesz ju??
A teraz otwórz
?lepia i spójrz. Czyje to spojrzenie?
Czy czujesz moj? obecno??, która daje ?ycia tchnienie?
Tak... Srebro zimy to ja.
Dusza
srebrzysta.
I tak krystalicznie czysta.


Pretty stworzy?a dla mnie ten wiersz,
Angel - wykona?a avatar.
Dzi?ki wielkie! Uwielbiam was.


My avatars: xx
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Miria
Przywódca



Dołączył: 29 Paź 2010
Posty: 582

PostWysłany: Pią Kwi 22, 2011 9:26 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Miria nigdy nie była dobra we wstrzymywaniu oddechu powyżej trzech minut. Fach Uzdrowiciela uczył co prawda nieoddychania z powodu niemiłych zapachów ziół, ran czy trucizn. Ale cóż, nie wszyscy są stworzeni do pobijania rekordów Guinnessa. Toteż suczka odbiegła szybko od przygotowywanej substancji i szybko "wymieniła zapasy tlenu". Trwało to mniej niż pięć sekund i po chwili była już przy naczyniu, szybko nabierając Orii do czterech małych flakoników. Chodziło o rozproszenie, by cała substancja nie spoczywała w jednej butelce. Zresztą nie musiała. Trucizna była w końcu niebezpieczna w postaci dymu, a ten może się łatwo roznosić. Gdy wszystkie naczynka były już zakorkowane, szara przelotnie zerknęła na misę z przygotowywaną Arganą.
~ Jeszcze nie... może coś się z tego wyciśnie, nie chcę zmarnować całego antidotum.
Wieczorna zerknęła na misę, w której przygotowywała Orię. Nie było w niej już nic... oprócz kropelek osadzonych na ściankach. W obawie, że nawet z tak małej ilości substancji w końcu powoli wyłoni się gaz, doprowadzając do otrucia Alasci zabrała naczynie za dom. Tam znalazła wiadro z wodą i dokładnie opłukała misę. Upewniwszy się, że jest już czysta i odkażona - wniosła ją z powrotem do domku Zastępczyni i zamknęła w szafce. Następnie wyrzuciła wszystkie zbędne składniki. Potem obserwowała drugi eliksir. Po kilku godzinach straciła cierpliwość i po prostu nabrała Argany do buteleczki. Miskę po tym antidotum również oczyściła. Potem przemknęła do sąsiedniego pokoju. Bez trudu znalazła swój cel. Metalowa kasetka z Ignis-acidus. Zabrała wszystko: cztery małe flakoniki Orii, Arganę i Ignis-acidus w pudełeczku. Oraz klucz do niego. Wszystko włożyła do skórzanego worka, niezbyt dużego. Można by chodzić z nim zawiązanym na szyi. Tak też spróbowała. Wybyła z domku, uprzednio zamykając mieszkanie husky i chowając klucze do skrytek. [zt]
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Pretty
Pomocnik Uzdr.



Dołączył: 07 Mar 2011
Posty: 397

PostWysłany: Pon Maj 30, 2011 4:33 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Lekko chwiejnym krokiem- szybko, ale jednak delikatnie Pretty przybyła do domku Alasci. Rozejrzała się. 3 drzwi... 3 pokoje. W które wejść? Borderka zdecydowała się na ten pokój, w którym było podwójne łóżko. Weszła niepewnie, bardzo wolno... Jak by ktoś zaraz miała na nią wyskoczyć. Zabrać dzieci... porwać, i zabić. Nie czuła się tu bezpiecznie. A zresztą... czy gdziekolwiek na świecie jest bezpiecznie bez Carleya? Nie... "Kotek" ochroniłby ją. Zasłoniłby dzieci... walczyłby. A co może zrobić taka Pretty? Nic. Jest niczym bez Carleya. Musi się tylko trzymać dla dzieci. Tylko dla nich.
Położyła delikatnie wszystkie szczeniaki na łóżku. sama też wskoczyła, i położyła się koło nich tak, by dać im jak najwięcej ciepła. Pogłaskała każde małe, niewinne stworzonko.
-Lilith... Laurel...- Przerwała-... Shizuku...- Wypowiedziała wszystkie imiona swych dzieci. -Wiedzcie, że to dla was żyję. To dla was tu jestem. Wy jesteście przedłużeniem mojego życia. Postaram się jak najlepiej was wychować.-Zrobiła parę głębokich wydechów.- To jest moją misją.- Jako pomocniczka uzdrowiciela- wiedziała, że powinno się dużo mówić do małych szczeniąt. Rozwija się wtedy wyobraźnia... kształtuje zmysł poprawnego formułowania zdań. Mają świadomość, że ktoś przy niech jest. że czuwa. Pretty chciała, żeby jej dzieci czuły, że kogoś mają. Dlatego mówiła. Jak najwięcej mówiła...
-Wiecie... każdy w życiu ma pewien cel. Na przykład- Alasca. Została zastępczynią naszego klanu, i to w jej interesie jest to, by prowadzić godnie nasz klan, kiedy przywódczyni braknie... To jest wielki cel. Są też mniejsze. Mey wyszła na polowanie. Polowanie- to nie jest jej cel życiowy. Poluje tylko przez chwilę. Potem przynosi ofiarę, i zapomina o polowaniu. Istnieją też malutkie cele. Mey po upolowaniu ofiary musi przytaszczyć ją tutaj.. do nas. I to właśnie jest jej bardzo mały cel. Przyniesienie ofiary- Zatrzymała się, a jej złote oczy rozszerzyły się gwałtownie- Ofiary...- Rzekła pod nosem-... ofiara... wiecie, moje małe szczeniaczki... kiedyś ja z waszym tatą byliśmy ofiarą niejakiej Angel i Louve. Porwały nas, by przynieść do klatek. Ja i wasz tato nie mogliśmy uwierzyć, że naszego szczęścia nadszedł koniec... obije staraliśmy się, by wam się nic nie stało. Wiecie.. byliście w tedy tak mali, jak ziarenka groszku... jeszcze przesiadywaliście we mnie, i pukaliście by jak najszybciej wyjść na świat, i zacząć życie... Wasz tata był bardzo szczęśliwy, że was miał. Wasz tata... jest... nadal...wiecie... nadal jest szczęśliwy. Patrzy na nas... z góry... i modli się, byśmy sobie tutaj poradzili.... wasz.... tata....- dalej już nie mogła., jej tęsknota za Carleyem pogłębiała się. Coraz bardziej... i bardziej... Dalej już nic nie mówiła. Spuściła pysk, i liznęła Laurel jak matka swoje dziecko.
Myślała o muszelce... O tej różowej muszelce, którą otrzymał Carley. Wróciła do niego...
Ale nie on do Pretty...

_________________


Rodzina [ta, która jest, cho?by daleko]: Carley (wiem, ?e mnie obserwujesz, wiem, ?e gdzie? tu jeste?, cho? ci? nie widz? - kotku, jestem nadal dla ciebie), dzieci: Laurel, Lilith, Shizuku (musz? was broni?, by nic wam si? nie sta?o. Pod skrzyd?ami ochroni?, przed po?arem - i to za ma?o. Musz? odpowiedzialn? by?, by?cie si? na mnie nie skar?yli. Musz? czujn? by?, by?cie kolejnej straty nie prze?yli...)
Przyjaciele [ci, którzy s?, pomagaj?, ale nigdy go nie zast?pi?]: Alasca i Mey (ich pomoc jest bezcenna, jednak czasem ich nie doceniam...)
Wrogowie [ci, na których nie mog? patrze?]: wszystkie K?y.


Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Shizuku
Szczenię



Dołączył: 10 Kwi 2011
Posty: 65

PostWysłany: Pon Maj 30, 2011 6:14 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Shizuku posłusznie szedł obok łap swej matki. Musiał iść szybciej. No może rośnie ale jednak to nadal nie jest taki duży, by stawiać takie kroki jak Pretty. Wszedł za mamusią do nieznanego mu domku. Przeważał tutaj zapach zastępczyni. Jego nozdrza delikatnie rozszerzały się i powracały do dawnego stanu.Dokładnie wciągał zapach do swego czarnego niczym węgiel noska. Zagapił się i mal nie ominął drzwi, gdzie weszła jego rodzina. Wbiegł prędko i wdrapał się na łóżko. pozostawił kilka śladów po ostrych pazurkach. no ale chyba nikt się nie będzie gniewać? Sterczące uszka młodzika wyłapywały każde słowo wypowiedziane przez jego matkę. wszystko dokładnie analizował w swej główce, by zrozumieć ich sens. I nagle przypomniał sobie czarne 'chmury". Nie uważnie już wysłuchał końcowych słów matki. Jego zafascynowanie do takiej rzeczy jakim był dym stało się ogromne.
- Mamo... - i nagle jedno słowo wydobyło się z jego pyska. Barwne patrzałki skierowane zostały na oblicze mamusi.
- Co to było?... Tamte czarne chmury na niebie? - zadał pytanie, które bardzo go dręczyło. Pretty nie mogła ominąć zaciekawienia w jego ślepkach.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Alasca
Zabójca



Dołączył: 25 Gru 2010
Posty: 209

PostWysłany: Pon Maj 30, 2011 10:00 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Sylwetka huskiej w oddali, w porównaniu z domkami tu, blisko, była malutka, niemal niewidoczna, ale z każdą chwilą rosła i powiększała się, by w końcu znaleźć się przy jednym z nich. Alasca nie przerosła domku, ale była jednak znacznie większa niż na początku. Dobiegła do drzwi i spojrzała lodowym wzrokiem na srebrną dziewiątkę na drzwiach. Zawsze gdy na nią patrzyła czuła, że jest w domu. Zastała otwarte drzwi i wiedziała już, że przyjaciółka wraz z dziećmi już dotarła. Nie weszła jednak od razu do środka tylko przysiadła na progu i spojrzała w niebo. Żar lał się z nieba, słońce grzało. Ciekawe, czy JV zdecyduje się przyjść? Nagle do jej głowy wpłynęła myśl o Charlesie - właśnie, zapomniała o nim! Pewnie wyruszył na tereny Kłów, na zwiad, tak jak mu powiedziała. Uniosła głowę i zawyła przeciągle, w specyficzny sposób wzywając właśnie jego i tych członków klanu, którzy chcieliby pomóc. Opuściła głowę i otworzyła lodowe oczy. Obejrzała trawę rosnącą przed domem i znów spojrzała w niebo. Cała złość na członków klanu dawno już minęła, przyćmiona przez ważniejszą dla huskiej przyjaciółkę, wyparowała. Znów pomyślała o Charlesie i skierowała głowę w stronę terenów Kłów. Wtedy właśnie to zobaczyła - czarne kłęby dymu snuły się po niebie. Poczuła też, dobrze jej znany, od ostatnich dni krążący przy niej, gryzący zapach dymu. Z terenów Cienistych - to jest całkowicie pewne. On także tam jest. Żeby tylko nic mu się nie stało - o, teraz martwi się o niego. Dobra, dość. Dym był gęsty, co znaczyło, że ogień był duży i szybko się rozprzestrzeniał. Nie powinien dojść aż tu, na tereny Ślepi, do domku numer 9 - jeśli jednak tak by się zdarzyło, Alasca miała przygotowane to, co potrzeba. Trzeba być gotowym na wszystko, tak zawsze powtarzało się u niej w rodzinie, tak zawsze mówili rodzice. To było ważne podczas wyścigu. Teraz już nie ma wyścigów, są za to inne, groźniejsze sytuacje. Znów podniosła głowę i zawyła, tym razem ostrzegawczo jako informacja dla członków jej klanu i dla niego - jednak on pewnie już to wie, jest przecież najbliżej i jest nawet lepiej rozeznany w sytuacji. Rozejrzała się, po czym weszła do domu i zamknęła drzwi - nie na klucz, mogli przecież pojawić się JV i Mey.
Alasca stanęła na przeciwko łóżka.
- Na niebie, nad terenami Kłów, kłębią się czarne chmury. To na pewno dym, gdzieś na ich terenach się pali. Jest go dosyć sporo co znaczy, że ogień też jest duży. Być może pali się zamek, ale równie dobrze może to być każde inne miejsce. - powiedziała, nieświadomie odpowiadając na pytanie małego Shizuku. Nie słyszała przecież ich wcześniejszej rozmowy, to były sprawy między matką a dziećmi, chwila dla przyjaciółki.
- Nie powinno dotrzeć na nasze tereny, a tymbardziej do domku, ale w razie czego jestem przygotowana na wszystko. - zakończyła, po czym wskoczyła na beżowy, mięciutki fotel, stojący prostopadle do łóżka. Nie jej łóżka, to był zupełnie inny pokój, pokój gościnny. Tu ściany były brzoskwiniowe, a pościel na łóżku żółta. Ułożyła się tak, aby patrzeć na złotooką i jej dzieci, po czym powiedziała:
- Proszę, Pretty, przedstaw swój plan. Wiem, że nie ma jeszcze JV, nie ma Mey i reszty, ale nie możemy zwlekać. Gdy przyjdą, wszystko im przekażemy - lodowy wzrok prześlizgnął się trochę niespokojnie po oknie, z którego widać było dym, po czym wrócił na borderkę i jej szczeniaki, już spokojny i znów ciepły.

_________________


Pos?uchaj...
Stój, zamknij
?lepia i...
Pos?uchaj.
Pos?uchaj, jak
Wiatr szepcze ci do ucha...
Nie. Nie patrz na mnie, tylko s?uchaj.
Nie odrywaj my?li od wa?nego przekazu...
S?uchaj.
Nie odczytasz tego szeptu od razu...
Musisz trwa? w
wietrze zimy srebrzystej...
Tak mro?nej, tak pi?knej, o duszy delikatnej i czystej.
Pos?uchaj...
Co s?yszysz?
Wiesz ju??
A teraz otwórz
?lepia i spójrz. Czyje to spojrzenie?
Czy czujesz moj? obecno??, która daje ?ycia tchnienie?
Tak... Srebro zimy to ja.
Dusza
srebrzysta.
I tak krystalicznie czysta.


Pretty stworzy?a dla mnie ten wiersz,
Angel - wykona?a avatar.
Dzi?ki wielkie! Uwielbiam was.


My avatars: xx
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
JV



Dołączył: 02 Kwi 2011
Posty: 64

PostWysłany: Wto Maj 31, 2011 1:00 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Krótką chwilę po przybyciu Alasci do jej domku w progu pojawił się czarny JV. Spojrzał na srebrny numerek 9, otworzył zamkniete przez Alascę drzwi i wszedł do środka. Po wejściu JV odwrócił się w poszukiwaniu Mey, jednak jej nie było, więc pies zamknął drzwi, tak jak zrobiła to srebrzysta suka. Psu było bardzo gorąco. A jego futro było bardzo rozgrzane, jak metal do czerwoności. Głośno dysząc i chcąc znaleźć chłód położył się na zimnej podłodze przed sukami. Nagle do jego nozdrzy dotarł gryzący zapach. Poderwał się szybko i spojrzał na suki.
-Czujecie to..? -Zapytał, po czym zaczął węszyć jak mały Shizuku. -Coś się chyba pali.. -Stwierdził. Einstein się znalazł. Ba.. przecież one już to dawno wiedziały.. Lekko zaniepokojony usiadł na ziemi i przyglądał się Alasce.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Shizuku
Szczenię



Dołączył: 10 Kwi 2011
Posty: 65

PostWysłany: Wto Maj 31, 2011 3:47 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Shizuku oczekiwał odpowiedzi od matki. nadal wpatrzony był w nią bystrymi ślepkami. Ale nagle usłyszał odpowiedź dochodzącą z innego pyska. Barwne oczęta szczenięcia skierowały się na Alasce. W jedynym z jego ślepek jakby pojawił się błysk. Dowiedział się czym są czarne kłęby unoszące się na niebieskim niebie.
- Dym? - szepnął do siebie zerkając w dół. Zmarszczył lekko nosek i zeskoczył w łóżka. Wolnym kroczkiem ruszył na zewnątrz. Był tak zamyślony iż nie ujrzał przechodzącego obok niego JVowa. Gdy poczuł lekki wiaterek uniósł łepetynę ku górze. Zadarł ją bardzo wysoko, by ujrzeć czarne kłęby. Jak chciał tak się stało. Znowu zobaczył niebo zalane jakby czarnym atramentem. Nadal kłęby dymu wznosiły się wysoko na koronami drzew. Usiadł zamyślony. W jego ślepkach jakby widniał ten obraz na który tak zaciekawiony patrzył. Znowu usłyszał głowie słowa zastępczyni. Położył uszka po sobie. No ale teraz nie wie co to są te Kły i ogień. Podniósł się znowu na cztery łapy i pognał z powrotem do domku. Podszedł od tyłu do husky i trącił samicę łapką.
- A co to jest ten teren Kłów i ogień? - z jego pyszczka wydobyło się kolejne pytanie, które dręczyło jego duszyczkę. Był bardzo ciekawy otaczającego go świata. Wszystko chciał się dowiedzieć. Jeszcze nie wiedział, że na niektóre pytania nie otrzyma odpowiedzi. Tak jeszcze mu się nie zdarzyło ale jeśli taki zapał nie ustanie taki moment nadejdzie.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Pretty
Pomocnik Uzdr.



Dołączył: 07 Mar 2011
Posty: 397

PostWysłany: Wto Maj 31, 2011 4:24 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nieruchomo dłuższy czas- złotooka Pretty z lekką radością patrzyła na Shizuku. Nie był to jeszcze szczyt radości. Nie... szczyt radości był kiedyś... teraz może przyciągnąć do siebie namiastkę tego, co było kiedyś.
Delikatnie zeskoczyła z łóżka, gdzie spały Laurel i Lilith, tak, żeby nie obudzić córeczek. Podeszła do JV. Obeszła go z każdej strony tak, by zobaczyć stan sierści psa. Potem dotknęła łapą jego czoła, by sprawdzić temperaturę
-Patrzę tylko, czy jest wszystko dobrze.- Powiedziała suczka. Potem podeszła do małego Shizuku.
-Widzisz, Shizuku... Moim celem jest zemsta na kłach. Kły, to zły klan. Straszna sfora, która chce zniszczyć naszą grupę. Grupę Jasnych Ślepi. Od dawien dawna nasze klany prowadzą ze sobą wojnę. Jednak z niewiadomych przyczyn teraz tereny kłów- czyli tereny mieszkańców złego klanu- palą się. Ogień... kiedyś pokażę Ci ogień. mogę ci tylko przybliżyć, ze ogień jest bardzo gorący, i może oparzyć...- Wytłumaczyła Pretty wyraźnie mówiąc, żeby jej jedyny synek wszystko zrozumiał.
-Alasco... Masz rację. Czas wyjawić Ci mój plan. Otóż:
Musimy znaleźć sobie jeden punkt. Miejsce strzeżone przez silne psy z naszego klanu. Tam będę ja, Mey, wszystkie szczeniaki, i chorzy oraz ranni. W końcu nie wiadomo, co kombinują kły, i czy nie napadną na nas. W każdej chwili coś może się stać... Na początku musimy wytępić tych, o najmniejszych rangach. Tych, których zniknięcia nie zauważą najwyżsi. Jeżeli coś zaczną podejrzewać, zaatakujemy na kapitana. W tedy nikt nie będzie mógł dowodzić armią. Jednak słyszałam, że teraz Kły nie posiadają przywódcy, zastępcy i kapitana, oraz co najważniejsze- uzdrowiciela. Jednak jest wyrzutek, który zajmował się uzdrawianiem. Jego też musimy zaatakować, bo możliwe jest to, że najwyżsi stracą honor, i poproszą go o powrót do dawnego zajęcia i rangi...-
Powiedziała swój plan, ale... to jeszcze nie wszystko. w zanadrzu miała jeszcze coś innego... lepszego dla nich, lecz gorszego dla kłów.- W najgorszym wypadku, możemy wykorzystać ogień, i wrzucić parę sztuk do płomieni...- O czym ona mówi!? No to też na prawdę utrata Carleya zmieniła ją na całego. Pretty jednak otrząsnęła się z tych myśli i chyba pożuciła tamten... dodatek. Nie. Nie myślcie, że ten "dodatek" to drugi, lepszy plan.

_________________


Rodzina [ta, która jest, cho?by daleko]: Carley (wiem, ?e mnie obserwujesz, wiem, ?e gdzie? tu jeste?, cho? ci? nie widz? - kotku, jestem nadal dla ciebie), dzieci: Laurel, Lilith, Shizuku (musz? was broni?, by nic wam si? nie sta?o. Pod skrzyd?ami ochroni?, przed po?arem - i to za ma?o. Musz? odpowiedzialn? by?, by?cie si? na mnie nie skar?yli. Musz? czujn? by?, by?cie kolejnej straty nie prze?yli...)
Przyjaciele [ci, którzy s?, pomagaj?, ale nigdy go nie zast?pi?]: Alasca i Mey (ich pomoc jest bezcenna, jednak czasem ich nie doceniam...)
Wrogowie [ci, na których nie mog? patrze?]: wszystkie K?y.


Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Lilith
Szczenię



Dołączył: 02 Kwi 2011
Posty: 26

PostWysłany: Wto Maj 31, 2011 4:27 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Mała Lilith obudziła się w końcu. Nieco spłoszona i zdezorientowana suczka rozejrzała się po domku i wtuliła w cieplutkie futerko swojej mamusi. Pisnęła cicho. Nie wiedziała, gdzie się znajduje. W końcu potem się przestała bać i zeskoczyła z łóżka. Podeszła do swojego brata Shizuka.
-Kły.. Ognień.. Teren.. Dym.. -Powtórzyła niezgrabnie za nieco większym bratem. Nagle do jej małego noska dostał się nowy i zupełnie obcy, ostry zapach dymu. Lilith na początku zaczęła się dusić owym zapachem. Suczka starając się biegać, podpełzła do pierwszego lepszego okna i ujrzała wielkie kłęby dymu, którymi interesował się Shizuku. Wytrzeszczyła swe małe oczęta i wpatrywała się ciekawie w chmury.
-Co to..? -Pisnęła cichutko.

_________________
- Ty zawsze jeste? taka u?miechni?ta i radosna.
- Tak? Ciesz? si?, ?e stwarzam takie pozory.




Oh my!
Feels just like I don't try
Looks so good i might die
All i know is everybody loves me
Get down,
Swaying to my own sound
Flashes in my face now
All i know is everybody loves me
Everybody loves me
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Shizuku
Szczenię



Dołączył: 10 Kwi 2011
Posty: 65

PostWysłany: Wto Maj 31, 2011 4:34 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Shizuku teraz pytał zastępczyni ale otrzymał odpowiedź od matki. Zdziwił się. Czemu ktoś inny mu odpowiada? No cóż. Z wielkim zaciekawieniem wsłuchał się w słowa matki, która tłumaczyła mu słowa. Nie znał ich znaczenia ale teraz zrozumiał. W jego oczkach znowu pojawił się błysk zaciekawienia. Musiał zobaczyć te rzeczy. Musiał! W tej właśnie chwili doznał nowego uczucia. Chęci przygody. Zamyślony nie słyszał planu swej matki. Znowu wybiegł i spojrzał na dym. Ciągle unosił się. Wiec ten jakiś ogień nadal może tam być. Bezmyślnie ruszył. Jego łapki same niosły go do przodu. Nie mógł oprzeć się chęci. Kolejna cecha obudziła się w młodym szczenięciu. Zawziętość. Za wszelką cenę chciał ujrzeć ogień. Wiedział jedynie tyle iż wydziela dym, a także jest gorący i parzy. Ale nie widział tego jeszcze. Nie obchodziło go czy matka idzie za nim czy nie. W ogóle nic go nie interesowało. Jedyna myśl krążyła po jego główce. Trzeba zobaczyć ogień! Maluch oddalał się w dość szybkim tępię od domku. Nie odwracał się ani nie zatrzymywał. Biegł nieustannie. Co chwile zerkał na czarne kłęby dymu. To był jedyny "drogowskaz" kierujący do ognia. Gdy on nadal biegł nie wiedział iż tamci z domku nie ujrzą go. Był za daleko. Przebierał łapkami jak najszybciej mógł posuwając się cały czas do przodu.

zt
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 03 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 03, 2016 12:35 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Pretty
Pomocnik Uzdr.



Dołączył: 07 Mar 2011
Posty: 397

PostWysłany: Wto Maj 31, 2011 5:13 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cały czas patrzyła na Alascę.
-Można jeszcze otruć. dać mocną dawkę...- Urwała zwalniając końcówkę. Nie wyczuwała zapachu jednego z szczeniaków. Shizuku... O nie! Jedyny samiec z rodziny Pretty uciekł! Borderka spanikowała. Panicznie rozglądała się po pomieszczeniu.
-Alasco. Jako moja przyjaciółka- błagam zostań z moimi dziećmi. Muszę iść szukać Shizuku.- Powiedziała. Jej strachu nie dało się opisać. Starciła Carleya- jedynego samca goszczącego w jej sercu, i nie może stracić Shizuku! Tylko on stanowi dla niej namiastkę partnera! To on jest niesamowicie podobny do zmarłego kotka... co ona teraz zrobi!?
Podbiegła do Laurel i Lilith, i pogłaskała je po pyszczkach. Żeby poczuć że ma córeczki. tak piękne... i mądre...
Spojrzała błagalnym wzrokiem na Alascę, który mówił sam za siebie: Alasco proszę pomóż mi... muszę szukać jedynego syna... zostań z moimi dziećmi... obdarzyłam cię ogromnym zaufaniem... błagam! Nie zawiedź mnie... po czym wybyła ze schylonym łbem przy ziemi tak, by nie stracić tropu Shizuku.

[nmmt]

Dodane po 23 minutach:

Pretty panicznie szybko przybyła do domku Alasci. Położyła Shizuku na łóżku obok sióstr, i szybko pobiegła zamknąć drzwi na klucz. Upewniła się, czy są n na poewno zamknięte, i podeszła do Shizuku...
-Gdybym nie przyszła, było by już po Tobie... Shizuku...- Powiedziała z troską, i ze smutkiem. Podeszła do Alasci i powiedziała:
-dziękuję, Alasco, że zostałaś trochę z dziećmi. -Tylko tyle. Pretty bardzo ciężko dyszała... zmęczyła się biegnąc... Zmęczyła się całym tym zajściem. W oczach borderki można było zauważyć strach... bojaźń o rodzinę... Traumę... kolejną s jej życiu...

_________________


Rodzina [ta, która jest, cho?by daleko]: Carley (wiem, ?e mnie obserwujesz, wiem, ?e gdzie? tu jeste?, cho? ci? nie widz? - kotku, jestem nadal dla ciebie), dzieci: Laurel, Lilith, Shizuku (musz? was broni?, by nic wam si? nie sta?o. Pod skrzyd?ami ochroni?, przed po?arem - i to za ma?o. Musz? odpowiedzialn? by?, by?cie si? na mnie nie skar?yli. Musz? czujn? by?, by?cie kolejnej straty nie prze?yli...)
Przyjaciele [ci, którzy s?, pomagaj?, ale nigdy go nie zast?pi?]: Alasca i Mey (ich pomoc jest bezcenna, jednak czasem ich nie doceniam...)
Wrogowie [ci, na których nie mog? patrze?]: wszystkie K?y.


Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum filestorm.forumoteka.pl Strona Główna ->
Opuszczony ośrodek turystyczny
-> Legowiska Ślepi
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
Strona 1 z 10
Skocz do:  
Szybka odpowiedź
Użytkownik:
Wynik działania: 1+5 =


 
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group